Tylko na blogspocie. Fanfic:
Pierwszy dzień odkąd Summer Space przeprowadziła się z Ziemi (?) do Ponyville. Pegazo- jednorożco- kucyk ziemski stawiał niepewne kroki po zupełnie nie znanej..planecie? Nikogo nie znała ale wiele słyszała o tych kucach. Nigdy im nie dorówna.. Nie znała jeszcze swojego powołania. Uwielbiała pisać opowiadania.. miała bardzo wiele zainteresowań. Ale jak miałaby tym zaimponować Rainbow - pogromczyni nieba- , Pinky Pie - kucyka od niezapomnianych przyjęć i zabawy- , Twilight - mądrego jednorożca o wielkiej mocy - , Rarity - jednorożca o wielkim wyczuciu stylu- , Appeljack - najpracowitszego kuca znanego Summer - czy Fluttershy? Przecież to porażka. Nikt jej tu nie polubi..
- Nowa! Przyjęcie! Juchuu! Juchuu! - krzyknęła różowa pegazica(waham się. Nie wiem czy Pinky to pegaz czy co._.) niemal ogłuszając Summer.
- Pinky uspokój się! - powiedziała piękna jednorożka o rubinowych włosach. Następnie zwróciła się do dziewczyny. - Przepraszam za nią. Jak się nazywasz?
- Summer Space...- odparła lekko zawstydzona dziewczyna. Bała się jak wypadnie przed jedną z jej idolek.
- Ciekawe imię Summer. Może poznamy się? Ale nie tu : na ulicy. Zapraszam cię na kawkę do moich skromnych progów. - usmiechnęła się lekko Rarity.
- Chętnie jeżeli mogę..
Kucyki poszły do domu. Gdy Summer weszła do domu była naprawdę zaskoczona. Wystrój i wszystko inne było takie dopasowane.!
- Masz poczucie stylu! - wymamrotała Sum oszołomiona tym jak bardzo podobny był styl jej i Rarity. Inny, ale cudowny.
- A więc nie masz znaczka w tym wieku?
- Nie.. do tej pory mieszkałam na Ziemi..- burknęła.
- Tego nie wiedziałam.. Jakie masz zainteresowania?
- Mam ich wiele.. praktycznie codziennie ich przybywa. Lubię modę jak ty, oraz szaleństwa jak Rainbow i Pinky.
- Ciekawa z ciebie osoba.. Masz skrzydła, róg i na dodatek kucyk ziemny? Jak to możliwe?
- Skrzydła po mamie, róg po tacie. A kucyk ziemski.. bo z tamtąd pochodzę i jestem równie pracowita jak Applejack. - wytłumaczyła. Rarity zagwizdała z podziwu. W tej chwili do domu, niczym strzała, wpadła Rainbow.
- Ej! Jest kon.. -zaczęła. Przerwała gdy spojrzała na Summer. Przekrzywiła głowę i dokładnie się jej przyjrzała. Spojrzała wzrokiem typu "A to kto?" na Rarity.
- Rainbow to jest Summer Space, Summer to Rainbow Dash. - przedstawiła Rarity. Tęczowa pegazica wciąż krzywo patrzyła na nową koleżankę przyjaciółki.
- Skrzydła, róg.. ziemianka.. Pokażesz mi jak latasz? - zapytała w końcu po momencie niezręcznej ciszy. Rarity nawoływała że to jej pierwszy dzień ale Rainbow nie chciała jej słuchać. Patrzyła w milczącą Summer różowymi oczami. Wydawało się jakby czytała jej w myslach. Postać o szaro-niebieskich oczach często zmieniających kolor(Postać oparta na mnie) przełknęła slinę i skinęła głową. Ruszyła w kierunku drzwi. Niebieska tuż za nią. Dash wzbiła się w powietrze i wykonywała sztuczki nie z tej ziemi. Summer przymknęła oczy i zatrzepotała skrzydłami. Wzbiła się. Zaczęła lecieć szybciej. W końcu przegoniła Dash'ówkę. Wykonywała przewroty. Zaczęła się doskonale bawić. W końcu opadła lekko na ziemię.
- Nieźle! - powiedziała Rainbow ku zaskoczeniu Sumi. Sądziła że będzie na nią zła.. Ale ta jej tylko gratulowała. Wkrótce Summ znała każdego w Ponyville i poza nim. Było superowo!
Rozdział 1.
Ale przecież oprócz zabawy były też gorsze sprawy. Z kim zamieszka? Musiała zarabiać na życie. Narazie nocowała u Rarity.
- Hej, Rarity? - zapytała niepewnie.
- Tak Summer?
- Jak zarabiasz?
- Ja szyję i projektuję suknie kucykom, jednorożcom, księżniczkom.. każdemu! Nawet samej Celestii!
- A co sądzisz? Ja na czym mogłabym zarabiać?
- Masz wiele pasji i zainteresowań.. może zostań pisarką? Będziesz pisać dla siebie, i na zamówienia. Na początku sądziłam że to moje powołanie, miałam mnóstwo zgłoszeń i zarabiałbym chyba miliony, gdyby nie to że to nie jest dla mnie.
- Bez żadnych papierów mogę nią zostać?
- Tak. Ale musimy Cię zareklamować!
Dziewczyny wyszły. Poszły na plac, by wykrzyczeć całemu miastu o nowej pisarce.
- Chcesz książkę z dedykiem? Przychodź do Summer! - darła się Rarity. Space chciała zatkać jej pyszczek starą skarpetką ale gdy zobaczyła nadchodzące z zainteresowaniem tłum zaczęła dziękować jej najlepiej jak umiała. Złożono jej pięć zamówień.
- Na dzisiaj koniec! Po odbiór zamówień skontaktujemy się. A teraz zapraszam pierwszą pannę, która złożyła zamówienie : Stellę! - zawołała Rarity.
Razem z klaczą o zielonej grzywie poszli do jej domu.
- A więc ma mieć 35 stron, miękka okładka, dedyk dla Stelli, najlepiej jak będzie o.. ziemi pod nami! Podobno tam mieszkasz? - wymieniała pegazica o błękitnej skórze.
- Mieszkałam. - odparła Summer. Zanotowała wszystkie wymogi dziewczyny. I wzięła się do roboty. Miała mało stron- mogła wyrobić się jeszcze na teraz. (nie piszę tu całej książki 35- stronowej ale to tak podzielone;))
*Ziemia nie była miejscem przyjemnnym. Zimno, a jak już było ciepło - było za ciepło. Wielu ludzi spało pod mostem,a niektórzy w luksusowych domach. Były też wieżowce. A najgorsze były te puszki na kółkach.. Smrodziły cały teren. Miasto było katastrofą.. Najlepsze było jednak że na dwa ostatnie dni mojego życia- zanim tu trafiłam - pojechałam do wioski(Widawy i Sieradza w województwie Łódzkim.Nie mogę podać dokładnej nazwy ale to mała wioska jako jedyna w swoim rodzaju piękna) Zielona trawa rozrastała wszędzie, piękne kwiaty. Powietrze było tak pachnące.. uwielbiałam to miejsce! Ale szkoda że zostały mi tylko dwa dni życia na nim.. ale tu jest sto razy lepiej pomijając tę własnie wioskę. {...}*
Pisała przez pół godziny. Summer oddała książkę w ręce Stelli i przyjęła 110 kucykozłotych. Postanowiła się poprzechadzać po miasteczku. Zaczerpnąć powietrza. Wyszła. Wzbiła się w niebo. Obserwowała pełne życia Ponyville. W końcu zobaczyła Twilight.
- Hej Twilight! - zawołała z góry. Jednorożka zdezorientowana rozglądała się wokół. Summer zleciała do niej.
- O to ty! Niezłego mi stracha zrobiłas.. - powiedziała dając jej sójkę w bok.
- Hah.. Mogę posiedzieć u ciebie w bibliotece? Chciałabym pogadać w miejscu cichym i spokojnym.
- Nie ma sprawy. Ale muszę wysłać Spike po zakupy żeby było cicho i spokojnie. Rozumiesz chyba? Ten smok Cię ubóstwia w każdym calu! - powiedział kucyk. Dla Summ było to miłe zaskoczenie.
- A gdzie teraz jest? - zapytała. Twilight wskazała na ogon. Chował się w nim mały, zielono-fioletowy stworek.
- Hej Spike. - powiedziała Summi do smoka schylając się. Napotkała jego rozmarzone spojrzenie. Sparkle pozbyła się go, zarzuciła torbę z zakupami na grzbiet i poszła razem z Space.
- 0 czym chcesz gadać? - zapytała..
- Czy to prawda że z pisarstwa można wiele zarobić? Wystarczy na dom?
- Jasne! U Rarity nie jest za dobrze mieszkać. Wiem.. Zamieszkaj u mnie! Na stałe, mam duużo miejsca, tylko ja, Ty i Spike, biblioteka, cisza i spokój! Naprawdę czuję się samotna. Byłoby bardzo fajnie. - sprostowała jednorożka. Jej róg i oczy zabłysły. W mgnieniu oka była rozpakowana, a w domu Rarci zostawiła list.
- Nieźle.. - skomentowała Summer. Weszły do jej domu. Pachniało tam stokrotkami i kurzem starych książek. O dziwo, zapachy bardzo do siebie pasowały.
- No to załatwione. Pooglądaj sobie dom, ja muszę otwierać bibliotekę.- zasugerowała Twilight. Summer posłuchała i weszła po schodach. Jej nowy dom był naprawdę wielki! Wszystko w porządku.. Jednak lubiała niespodzianki więc zeszła pomagać przyjaciółce. Przyszła pegazica z dwoma rozkosznymi maluchami.
- Ceirse! - rozpoznała Summer. Przywitała się z Diabi i Aimi.
- Ale urosły..- skwitowała. Przyjaciółki pogadały chwilę i Ceirse poszła szukać książki dla maluchów. Diabelerie i Aimer zaopiekowała się Sum. Klacz o czerwonej grzywie przyglądała się jej z zainteresowaniem. Aimi chętnie bawiła się z kucykami.
- Mogę być chrzestną? Albo ciocią? (na to pytanie odpowiada Ceirse Core w własnej osobie)
- ...(jeszcze nie wiem)
W końcu Coire wybrała bajkę "Kucyk Puchatek". Usiadła wygodnie na krzesełku i zaczęła czytać. Kucyki chętnie przysłuchiwały się bajce.
- Musimy wracać. Mam pewne sprawy do załatwienia.. - powiedziała w połowie bajki.
- Może ja im poczytam?
- Możesz?
- Z chęcią! - powiedziała Summer. Czytała całą bajkę 1, 30 minut. Wkrótce koniki zasnęły. Space położyła je w łóżku dla nich i nakryła kocykiem. Niedługo po tym wpadł Hearleft po odbiór kuców. Podziękował i zabrał poniacze. Położyły się spać - wykończone całym dniem harówy. Diabi to zło wcielone - choć przeurocze. + Dwie przeróbki Summi^^
Zwariowana dziewczyna. Czytaj blog to się przekonasz. Zbieram na little Dala a posiadam jedną monsterkę ;)
środa, 29 maja 2013
Wszystkie rozdziały Pottera^^
Harry jechał do Hogwartu. Siedział z Ginny i rozmawiali jak minie im nowy rok szkolny.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny.
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze!
- Słodziak..
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron.
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą.
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz.
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi.
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi.
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco.
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem.
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę?
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid.
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku.
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego.
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową.
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco.
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam!
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami.
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cię Ginny!
- A ja Ciebie Harry!
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą.
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki.
- Ale się najadłem!- stwierdził Ron.
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona.
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry.
- Jasne, ale po co?
- Zobaczysz Ginn.
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała.
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną.
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej.
- Ja chcę teraz.
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety.
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy.
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor.
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona.
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary?
- Nie.
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret.
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?!
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus.
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter...
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"?
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy.
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry, przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych.
***
Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką.
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona.
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek.
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę.
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup".
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz.
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz.
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron.
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się.
- Ty nie jesz ja nie jem.
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę.
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami.
- Nie zrozumiesz.. Na..
- Skoro nie to nie.
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili spotkać się z Pansy Parinkson.
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego?
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny.
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie?
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach.
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła dopary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów.
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła.
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny.
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać.
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie.
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie.
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem.
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry.
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm. Poszli po odpowiednie szaty.
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec.
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko.
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła*ta* chwila.
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie.
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.Dwa pierwsze dni w Hogwarcie minęły spokojnie. Ale Harry nie przeżyłby bez wpakowania się w tarapaty. Gdy wychodził z dormitorium wdepnął w kleistą, lepką maź. Skrzywił się. Płyn był podejrzany więc Harry otworzył drzwi damskiej toalety. Zauważył Jęczącą Martę.
- Marto, nie wiesz co to za maź? - zapytał.
- Kristen wylała ją na podłogę na mój widok. - stęknęła Marta.
- Jaka Kristen?
- Ta z twojej klasy.
- Nie ma w niej żadnej Kristen.
Marta wzruszyła ramionami i przeniknęła przez drzwi łazienki. Chłopak szybko odnalazł Hermionę, Rona i Ginny. Zapytał czy znają Kristen ale oni o niczym nie wiedzieli.
- Wydaje mi się to podejrzane.- mruknął Ron. Nagle obok nich przeszła gryfonka o ciemnych, rudych włosach. Harry złapał ją za ramię. Nie kojarzył dziewczyny.
- Przepraszam, Kristen? - zapytał.
- Tak, to ja. Potrzebujesz czegos Harry? - zapytała jakgdyby nigdy nic.
- Nie znałem Cię do tej pory.- powiedział.
- Dołączyłam w tym roku. Nie było szans żeby ktokolwiek tutaj mnie znał.
Dziewczyna pomachała chłopcu i odeszła.
- Czy tylko mi wydaje się podejrzana? - mruknęła Ginny.
- Jest miła. - sprostował Ron.
- Podejrzanie. - zmrużyła oczy Hermiona. Cała czwórka poszła do Hagrida. Opowiedzieli wszystko z każdym szczegółem. Ale mężczyzna wydawał się mętny i nie zainteresowany rozmową.
- Ej Hagridzie! - powiedział Harry przywołując go do porządku. Hagrid spojrzał na Proroka Codziennego. Na pierwszej stronie znajdował się artykuł: ``Hogwart już nie taki bezpieczny?``
``Szkoła dla czarodziejów - dawniej najbezpieczniejsza - zostanie zamknięta? Tyle incydentów sprawia że szkoła nie jest bezpieczna. A więc koniec Hogwartu. Jak przyjmą to uczniowie?`` Hermiona wyrwała gazetę z rąk Harry'ego. Przeczytała tekst jeszcze raz - tym razem dokładniej.
- Czyli koniec Hogwartu? - wyszeptała Ginny z łzami w oczach.
- Hagridzie, nie obrazisz się gdy pójdziemy? - zapytała Hermiona. Mężczyzna pokiwał głową. Czwórka przyjaciół wyszła z chatki. Przysiedli na skraju Zakazanego Lasu.
- I co teraz? Co z nami.? - wyjękała Ginny. Hermiona wzruszyła ramionami, Ron odwrócił wzrok a Harry objął dziewczynę ramieniem i mocno przytulił.
- Zamieszkamy u Hermiony. Ma duży dom.. całą rodziną. - powiedział Ron po krótkiej naradzie z dziewczyną.
- Naprawdę możemy?- zapytał Harry. Granger przytaknęła twierdząco.
- Wracajmy na lekcję. - powiedziała Ginny ocierając łzy. Wstali z miękkiej trawy i podążyli w kierunku Hogwartu. W klasie zamiast Profesora Snape'a znajdował się dyrektor - Dumbledore.
- Siadajcie, drodzy uczniowie. Mam wam do przekazania ważną, a zarazem smutną informację. W klasie rozległy się szumy aż w końcu nastała cisza.
- A więc wasza szkoła zostanie zamknięta,z powodu iż Ministerstwo Magii przestało uważać naszą szkołę za bezpieczne miejsce. - wydukał. - Spakujcie się. Macie czas na wyjazd do jutra.
W tyle klasy słychać było cichy płacz. Kristen szlochała. Potter podszedł do niej.
- Kris, czemu płaczesz? Nie przejmuj się. Zamieszkamy razem, prawda Hermiono? - zapytał Harry. Był oczarowany nową uczennicą.
- O.. wprowadziłam się obok ciebie! Hermiona Granger prawda? - rozpoznała dziewczyna. Ginny przeszyła ją szyderczym spojrzeniem. Poczuła ukłucie w sercu. Dziewczynę zawołał Draco.
- Jakim sposobem chcesz mi znów dokuczyć? - zapytała przewracając oczami.
- Zakazany Las, Dziewiętnasta. Masz być. Sama. - rozkazał. Odszedł odpychając ją na bok. "Czego on znów chce" - zastanawiała się. Jej chłopak wciąż siedział przy Kristen. Doszła do nich Boonie Lupin. Odtąd do ich paczki dołączyła Kris i Boonie. Kogo jeszcze wezmą? Severusa Snape'a?
***
Ginny o umówionej godzinie wymsknęła się z Hogwartu. Na skraju Zakazanego Lasu stał Draco. Pomachał dziewczynie.
- A więc.. między tobą a Potterem nie układa się za dobrze. A.. a... a ja cię kocham! - wydukał.
- O Jezuu.. Malfoy to są żarty? - zapytała Ginny która naprawdę nie miała na to ochoty.
- Nie przysięgam!
- Hmm.. w sumie. Ja ciebie chyba też. - skłamała. Zawsze ją do niego ciągnęło. Malfoy pochylił się nad nią..
- A więc tak wykorzystujesz swoją szansę? - zapytał Harry, który pojawił się ni stąd ni zowąd.
- A ty z Kristen?
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Nasz związek nie ma sensu.
Tak zakończyli bycie parą. Harry odszedł. Był przygnębiony. Starał się zrobić dobrze- wyszło jak zawsze. Poszedł spać w podłym nastroju.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny.
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze!
- Słodziak..
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron.
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą.
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz.
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi.
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi.
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco.
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem.
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę?
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid.
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku.
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego.
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową.
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco.
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam!
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami.
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cię Ginny!
- A ja Ciebie Harry!
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą.
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki.
- Ale się najadłem!- stwierdził Ron.
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona.
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry.
- Jasne, ale po co?
- Zobaczysz Ginn.
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała.
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną.
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej.
- Ja chcę teraz.
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety.
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy.
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor.
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona.
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary?
- Nie.
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret.
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?!
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus.
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter...
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"?
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy.
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry, przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych.
***
Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką.
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona.
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek.
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę.
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup".
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz.
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz.
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron.
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się.
- Ty nie jesz ja nie jem.
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę.
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami.
- Nie zrozumiesz.. Na..
- Skoro nie to nie.
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili spotkać się z Pansy Parinkson.
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego?
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny.
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie?
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach.
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła dopary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów.
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła.
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny.
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać.
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie.
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie.
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem.
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry.
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm. Poszli po odpowiednie szaty.
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec.
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko.
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła*ta* chwila.
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie.
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.Dwa pierwsze dni w Hogwarcie minęły spokojnie. Ale Harry nie przeżyłby bez wpakowania się w tarapaty. Gdy wychodził z dormitorium wdepnął w kleistą, lepką maź. Skrzywił się. Płyn był podejrzany więc Harry otworzył drzwi damskiej toalety. Zauważył Jęczącą Martę.
- Marto, nie wiesz co to za maź? - zapytał.
- Kristen wylała ją na podłogę na mój widok. - stęknęła Marta.
- Jaka Kristen?
- Ta z twojej klasy.
- Nie ma w niej żadnej Kristen.
Marta wzruszyła ramionami i przeniknęła przez drzwi łazienki. Chłopak szybko odnalazł Hermionę, Rona i Ginny. Zapytał czy znają Kristen ale oni o niczym nie wiedzieli.
- Wydaje mi się to podejrzane.- mruknął Ron. Nagle obok nich przeszła gryfonka o ciemnych, rudych włosach. Harry złapał ją za ramię. Nie kojarzył dziewczyny.
- Przepraszam, Kristen? - zapytał.
- Tak, to ja. Potrzebujesz czegos Harry? - zapytała jakgdyby nigdy nic.
- Nie znałem Cię do tej pory.- powiedział.
- Dołączyłam w tym roku. Nie było szans żeby ktokolwiek tutaj mnie znał.
Dziewczyna pomachała chłopcu i odeszła.
- Czy tylko mi wydaje się podejrzana? - mruknęła Ginny.
- Jest miła. - sprostował Ron.
- Podejrzanie. - zmrużyła oczy Hermiona. Cała czwórka poszła do Hagrida. Opowiedzieli wszystko z każdym szczegółem. Ale mężczyzna wydawał się mętny i nie zainteresowany rozmową.
- Ej Hagridzie! - powiedział Harry przywołując go do porządku. Hagrid spojrzał na Proroka Codziennego. Na pierwszej stronie znajdował się artykuł: ``Hogwart już nie taki bezpieczny?``
``Szkoła dla czarodziejów - dawniej najbezpieczniejsza - zostanie zamknięta? Tyle incydentów sprawia że szkoła nie jest bezpieczna. A więc koniec Hogwartu. Jak przyjmą to uczniowie?`` Hermiona wyrwała gazetę z rąk Harry'ego. Przeczytała tekst jeszcze raz - tym razem dokładniej.
- Czyli koniec Hogwartu? - wyszeptała Ginny z łzami w oczach.
- Hagridzie, nie obrazisz się gdy pójdziemy? - zapytała Hermiona. Mężczyzna pokiwał głową. Czwórka przyjaciół wyszła z chatki. Przysiedli na skraju Zakazanego Lasu.
- I co teraz? Co z nami.? - wyjękała Ginny. Hermiona wzruszyła ramionami, Ron odwrócił wzrok a Harry objął dziewczynę ramieniem i mocno przytulił.
- Zamieszkamy u Hermiony. Ma duży dom.. całą rodziną. - powiedział Ron po krótkiej naradzie z dziewczyną.
- Naprawdę możemy?- zapytał Harry. Granger przytaknęła twierdząco.
- Wracajmy na lekcję. - powiedziała Ginny ocierając łzy. Wstali z miękkiej trawy i podążyli w kierunku Hogwartu. W klasie zamiast Profesora Snape'a znajdował się dyrektor - Dumbledore.
- Siadajcie, drodzy uczniowie. Mam wam do przekazania ważną, a zarazem smutną informację. W klasie rozległy się szumy aż w końcu nastała cisza.
- A więc wasza szkoła zostanie zamknięta,z powodu iż Ministerstwo Magii przestało uważać naszą szkołę za bezpieczne miejsce. - wydukał. - Spakujcie się. Macie czas na wyjazd do jutra.
W tyle klasy słychać było cichy płacz. Kristen szlochała. Potter podszedł do niej.
- Kris, czemu płaczesz? Nie przejmuj się. Zamieszkamy razem, prawda Hermiono? - zapytał Harry. Był oczarowany nową uczennicą.
- O.. wprowadziłam się obok ciebie! Hermiona Granger prawda? - rozpoznała dziewczyna. Ginny przeszyła ją szyderczym spojrzeniem. Poczuła ukłucie w sercu. Dziewczynę zawołał Draco.
- Jakim sposobem chcesz mi znów dokuczyć? - zapytała przewracając oczami.
- Zakazany Las, Dziewiętnasta. Masz być. Sama. - rozkazał. Odszedł odpychając ją na bok. "Czego on znów chce" - zastanawiała się. Jej chłopak wciąż siedział przy Kristen. Doszła do nich Boonie Lupin. Odtąd do ich paczki dołączyła Kris i Boonie. Kogo jeszcze wezmą? Severusa Snape'a?
***
Ginny o umówionej godzinie wymsknęła się z Hogwartu. Na skraju Zakazanego Lasu stał Draco. Pomachał dziewczynie.
- A więc.. między tobą a Potterem nie układa się za dobrze. A.. a... a ja cię kocham! - wydukał.
- O Jezuu.. Malfoy to są żarty? - zapytała Ginny która naprawdę nie miała na to ochoty.
- Nie przysięgam!
- Hmm.. w sumie. Ja ciebie chyba też. - skłamała. Zawsze ją do niego ciągnęło. Malfoy pochylił się nad nią..
- A więc tak wykorzystujesz swoją szansę? - zapytał Harry, który pojawił się ni stąd ni zowąd.
- A ty z Kristen?
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Nasz związek nie ma sensu.
Tak zakończyli bycie parą. Harry odszedł. Był przygnębiony. Starał się zrobić dobrze- wyszło jak zawsze. Poszedł spać w podłym nastroju.
sobota, 25 maja 2013
Chcecie poczytać normalną rzecz? Opowiadania^^
Które w sumie i tak nie będą fajne i normalne ale coo tam.. Więc będą różne: O władcy, Potterze i innych. Pojawiać będą się niekiedy też nowe opowiadania gdy na stare przypływ weny odpłynie.. na chwilę lub bezpowrotnie. Mogę dodać rozdziały o Harry'm opublikowane w serwisie pinger :
Jest to opowiadanie jeszcze za czasów Hogwartu. Wszystko zmyslam oprócz bohatera. Harry Potter i życie codzienne już w sprzedaży!
Prolog.
Harry jechał do Hogwartu. Siedział z Ginny i rozmawiali jak minie im nowy rok szkolny.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny.
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze!
- Słodziak..
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron.
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą.
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz.
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi.
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi.
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco.
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem.
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę?
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid.
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku.
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego.
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową.
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco.
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam!
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami.
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cię Ginny!
- A ja Ciebie Harry!
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą.
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki.
Rozdział Pierwszy "NieDobry dzień, niedobry dzień!"
Ale się najadłem!- stwierdził Ron.
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona.
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry.
- Jasne, ale po co?
- Zobaczysz Ginn.
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała.
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną.
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej.
- Ja chcę teraz.
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety.
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy.
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor.
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona.
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary?
- Nie.
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret.
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?!
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus.
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter...
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"?
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy.
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry, przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych.
***
Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką.
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona.
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek.
Rozdział 2. "Dobry dzień dobry dzień!"
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę.
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup".
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz.
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz.
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron.
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się.
- Ty nie jesz ja nie jem.
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę.
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami.
- Nie zrozumiesz.. Na..
- Skoro nie to nie.
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili spotkać się z Pansy Parinkson.
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego?
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny.
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie?
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach.
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła do pary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów.
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła.
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny.
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać.
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie.
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie.
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem.
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry.
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm. Poszli po odpowiednie szaty.
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec.
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko.
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła *ta*chwila.
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie.
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.
Narazie to wszystko.
Jest to opowiadanie jeszcze za czasów Hogwartu. Wszystko zmyslam oprócz bohatera. Harry Potter i życie codzienne już w sprzedaży!
Prolog.
Harry jechał do Hogwartu. Siedział z Ginny i rozmawiali jak minie im nowy rok szkolny.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny.
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze!
- Słodziak..
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron.
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą.
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz.
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi.
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi.
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco.
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem.
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę?
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid.
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku.
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego.
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową.
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco.
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam!
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami.
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cię Ginny!
- A ja Ciebie Harry!
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą.
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki.
Rozdział Pierwszy "NieDobry dzień, niedobry dzień!"
Ale się najadłem!- stwierdził Ron.
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona.
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry.
- Jasne, ale po co?
- Zobaczysz Ginn.
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała.
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną.
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej.
- Ja chcę teraz.
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety.
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy.
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor.
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona.
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary?
- Nie.
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret.
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?!
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus.
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter...
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"?
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy.
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry, przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych.
***
Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką.
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona.
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek.
Rozdział 2. "Dobry dzień dobry dzień!"
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę.
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup".
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz.
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz.
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron.
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się.
- Ty nie jesz ja nie jem.
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę.
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami.
- Nie zrozumiesz.. Na..
- Skoro nie to nie.
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili spotkać się z Pansy Parinkson.
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego?
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny.
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie?
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach.
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła do pary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów.
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła.
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny.
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać.
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie.
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie.
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem.
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry.
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm. Poszli po odpowiednie szaty.
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec.
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko.
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła *ta*chwila.
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie.
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.
Narazie to wszystko.
czwartek, 23 maja 2013
środa, 22 maja 2013
Dawno mnie nie było - przepraszam.
Po raz kolejny. Nie wiem czy mam o czym pisać. Tak.. chyba mam. A no tak. Chciałam wam jeszcze powiedzieć że mój monotonny ton pisania wynika z dołkaa. A więc czuję się jak kamień,skała. Twarda na zewnątrz miękka wewnątrz. Szara, niezauważalna. Takie oto metafory mogą z tego słowa wyniknąć. Przechodzimy dalej. A więc dzisiaj dostałam piątkę. Fajnie.. za reklamę butów siedmiomilowych xD Suup ;-; Opiszę może każdy przedmiot po kolei? Albo zacznę od ranka;) Obudzona o szóstej włączam televizor. Oglądam Jungle i się ubieram. Dobra zacznę od Polskiego;) Bo ranek prosty, zwyczajny. A więc usiadłam z Beatą. To ta z złamaną ręką. Pokłóciłam się z Jagodą i nie było mowy o siadaniu przed dwójką najbardziej wkurzających dziewczyn istniejących w klasie. Dobra nie chce mi się opisywać ;c Ale napiszę kilka rzeczy. To bloog o życiu heloł?? *błd special* A więc Angelika jedzie na wycieczkę do Uniejowa/Borysewa. Ja pierniczę patrzę na zdjęcia stamtąd! Jest suuuper! Ekstra! I do safari jedziemy<33333 Superowo tam jest! Nie mogę się doczekać. To już 4 czerwca! A safari! Basen, safari przejażdżka po parku.. z przyjaciółkami! Może być lepiej? W safari będzie każde zwierzę! Nie mogę się doczekać surykatek;3 Mama mi kupiła Twista. Jest głównie o modzie ale co tam. Kocham galaxyyy o.o Dzisiaj robiłam pracę o wiewiórkach;) Na przyrodę. Przeszukiwałam encyklopedie a potem przypomniałam sobie o moich kochanych i tam było tego mnóstwo. Wiewiór wyszedł zabawny ale fajny więc liczę na conajmniej 3-4! A noo tak jestem przecież kolekcjonerką encyklopedii (dziecięcych- nie dosłownie;) Dla tatkich w moim wieku). O tym będzie wpis kiedy indziej! Paaa<33
sobota, 11 maja 2013
Hello~!
Hej. Co u was słychać? U mnie w porządku. Wczoraj było super. Ale dzisiaj muszę posiedzieć dłuugo u cioci Heli. Jest to starsza kobieta. Mieszka na wsi... 2 domy od mnie idąc dróżką. Idziee się długo. Lub też krótko. Ale zależy. Chodzę tam co dwa dni. Czasem codziennie. Zanoszę obiady itd. Ciągle zabieram do niej różne rzeczy jak gazety i tego typu. Dzisiaj będe rysować. Posiedzę tam minimalnie trzy godziny O.o Spróbuję narysować Catty, Catrine, Purrsephone, Meowlody lub Toralei. Kilka kotołaczek. Ewentualnie petshopa ;) A jak zaczęłam moją pasję z rysowaniem? No cóż. Stało to się tydzień- może dwa- tygodnie temu. Przegląd blogów i paczę jak wy pięknie rysujecie! No to biorę ołówek i rysuje kreskę, kilka maznięć i powstała całkiem całkiem Frankie z fryzurą Clasroom i strojem Dead Tired ;) Ale mi się całkiem ona spodobała. Następne były postacie z mojego łba a potem kolejna podobizna Frankie którą "scustomowałam" i powstała jej kuzynka Ready Stein ;) Niestety karty pamięci : BRAK. Więc do następnego! Nie wiem kogo narysuję. A sorry! Rysowałam winx itd dla jaj ;)
BLOGGEROWICZE : SORRY ŻE TAK DŁUGO MNIE NIE BYŁO!
BLOGGEROWICZE : SORRY ŻE TAK DŁUGO MNIE NIE BYŁO!
poniedziałek, 6 maja 2013
Przepraszam że tak długo mnie nie było :*
Hej! Co słychać? U mnie w porządku. Dzisiaj byłam w szkole a moja siostra nie >o< Ale nie narzekam;) Znalazłam w moim kąciku (rusz tyłek i zajrzyj na pingera) figurki Harrego i Rona<333 Są urocze. Ale dalej. Zobaczyłam na www.ebay.pl lub Madżik link O.o piękny wig dla m.i.n dala. Ale wszystko w swoim czasie. Przecież jest lalka, obsitu i aparat. Obsitu kupię a raczej będę się o nie starać jako pierwsze bo przecież stockowe ciałko jest kruche ,prawda? No a propo's aparatu no cóż. Tłumaczyłam już;* Moja głowa jest pełna pomysłów na nowe sesje, plenerki oraz pewnego rodzaju historyjki. Nie mogę niestety uwiecznić tych pomysłów ani na zdjęciach ani tu ----> Pogodzę się z tym. Czy tylko ja jestem na tyle głupia żeby układać sobie cały wpis w głowie zanim dany przedmiot jest u mnie? Tak. Chyba tak. No ale. Boże jak ja kocham mieszkać na wsi. Piękne widoki niemal jak z filmów. Teraz jest najpiękniej : słońce zachodzi a niebo staje się pomarańczowe<3. Mimo to jest jasno i pięknie. Nigdy dobrowolnie nie zamieszkałabym w miescie. Zanim znowu się rozczulę nad widokami za okna : Żegnam ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)