Które w sumie i tak nie będą fajne i normalne ale coo tam.. Więc będą różne: O władcy, Potterze i innych. Pojawiać będą się niekiedy też nowe opowiadania gdy na stare przypływ weny odpłynie.. na chwilę lub bezpowrotnie. Mogę dodać rozdziały o Harry'm opublikowane w serwisie pinger :
Jest to opowiadanie jeszcze za czasów Hogwartu. Wszystko zmyslam oprócz bohatera. Harry Potter i życie codzienne już w sprzedaży!
Prolog.
Harry jechał do Hogwartu. Siedział z Ginny i rozmawiali jak minie im nowy rok szkolny.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny.
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze!
- Słodziak..
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron.
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą.
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz.
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi.
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi.
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco.
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem.
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę?
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid.
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku.
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego.
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową.
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco.
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam!
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami.
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cię Ginny!
- A ja Ciebie Harry!
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą.
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki.
Rozdział Pierwszy "NieDobry dzień, niedobry dzień!"
Ale się najadłem!- stwierdził Ron.
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona.
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry.
- Jasne, ale po co?
- Zobaczysz Ginn.
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała.
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną.
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej.
- Ja chcę teraz.
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety.
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy.
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor.
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona.
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary?
- Nie.
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret.
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?!
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus.
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter...
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"?
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy.
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry, przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych.
***
Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką.
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona.
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek.
Rozdział 2. "Dobry dzień dobry dzień!"
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę.
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup".
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz.
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz.
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron.
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się.
- Ty nie jesz ja nie jem.
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę.
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami.
- Nie zrozumiesz.. Na..
- Skoro nie to nie.
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili spotkać się z Pansy Parinkson.
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego?
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny.
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie?
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach.
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła do pary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów.
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła.
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny.
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać.
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie.
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie.
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem.
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry.
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm. Poszli po odpowiednie szaty.
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec.
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko.
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła *ta*chwila.
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie.
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.
Narazie to wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz