środa, 29 maja 2013

Wszystkie rozdziały Pottera^^

Harry jechał do Hogwartu. Siedział z Ginny i rozmawiali jak minie im nowy rok szkolny.
- Ciekawe kiedy pojedziemy do Hogsmade(dawno Harrego nie czytałam wybaczcie błędy) - zastanawiała się Ginny. 
- Nie wiem.. ale wiem z kim pójdę w parze! 
- Słodziak.. 
- Nie obrzydzajcie mi jedzenia!- zawołał Ron. 
- Co ja miałem powiedzieć jak Hermiona i ty ciągle rujnowaliscie mi wakacje?
- Ginny zamknij się! Połowę nich był u nas Harry.
- To źle?- zapytał.
- Nie skąd. Droczę się z siostrą. 
- Uspokójcie się! Niedługo będziemy w Hogwarcie. - przerwała szczeniacką kłótnię Hermiona. Miała długie brązowe, rozpuszczone włosy. Ubrana była w szatę- żadna news. Ale zadbała o twarz. 
- Od kiedy ty się malujesz? -zakpił Harry.
- Odkąd ty chodzisz z Ginny! - odpowiedziała drocząc się przyjaciółka. Sytuacja wydawała się napięta ale już po chwili wybuchneli gromkim smiechem. Przejechali spory kawał drogi. 
- Patrzcie to Hagrid!- powiedziała Ginny. Grupka pomachała wielkiemu mężczyźnie. Gdy pociąg się zatrzymał wszyscy ruszyli do drzwi. 
- Harry Potter w własnej osobie. - powiedział Draco Malfoy kpiąco. 
- Odczep się od niego, Malfoy. - zaoponowała Hermiona. Ginny spojrzała na nią krzywym wzrokiem. 
- Musisz wyręczać się kujoneczką? Brak Ci odwagi,hę? 
- Harry! Ginny! Ron! Hermiona! - zawołał Hagrid. 
- Witaj olbrzymie! - powitali go. A potem utknęli w jego kamiennym uscisku. 
On zaprowadził ich do karot. Jak zawsze stały przy zaprzęgu czarne konie. Zauważalne tylko dla Harry'ego. 
- Ej, Harry nie przejmujesz się chyba Malfoy'em co? - zapytał Ron. Harry pokiwał głową. 
- Potterku Potterku! Gdzie twoja Ginnusia? - kpił Draco. 
- Odwal się dobrze? Ja i Ginny tworzymy dobrą parę nie to co ty i ta twoja Pansy.- Harry nie chciał dać się sprowokować więc powiedział to z zimną krwią.
- Harry nie zniżaj się do jego poziomu. Choćmy na salę. Zaraz zacznie się rozpoczęcie. - zaoponowała Ginny.
- Czemu ty go zawsze bronisz?
- Zaraz co?! Ja go niby bronię? Weź ty się człowieku lecz! Malfoy to najgorszy człowiek jakiego spotkałam! 
- Ciekawe kto z naszej dwójki powinien się leczyć.
- Ej Harry przepraszam poniosło mnie!
Ale Harry był już za drzwiami. 
- Taka dobra parka.. jaka szkoda. - spotkał Draco po drodze. Czarodziej winił Ginny za to że tak mu wygarnęła ale doszedł do wniosku że jego podejrzenia były chore. "Powinienem tam wrócić i ją przeprosić." - zdecydował po kilku minutach. Podszedł do dziewczyny a ta rzuciła mu się na szyję. 
- Kocham Cię Ginny! 
- A ja Ciebie Harry! 
Zakończyli kłótnię. Para znów była parą. 
- Gdzie Ron i Hermiona?- zapytał. Z nimi było gorzej. Pokłócili się o rzecz której nie chcieli wyjawić. Ale wkrótce było dobrze. Dumbledore rozpoczął nowy rok nauki a uczniowie wzięli się za smaczne posiłki. 
- Ale się najadłem!- stwierdził Ron. 
- Ron, najadłem? Masz w brzuchu połowę kolacji Grifindoru! - zasmiała się Hermiona. 
-Ginny wyjdziemy na korytarz? - zapytał Harry. 
- Jasne, ale po co? 
- Zobaczysz Ginn. 
No i wyszli. Harry długo czekał na ten moment. Nadeszła pora ich pierwszego pocałunku odkąd są w Hogwarcie. Publicznie. Nie w pokoju Ginn. Zbliżył usta, pochylił się nad..
- Nie Harry. Jeszcze nie. - zaprotestowała. 
- Co się stało? Wyglądasz na zaniepokojoną. 
- Bo jestem.
- Czym?
- Malfoy'em.
- Żartujesz? Kochanie o co chodzi?
- Nie mogę Ci powiedzieć. 
- Ten związek chyba nie powinien mieć tajemnic.
- Porozmawiajmy o tym kiedy indziej. 
- Ja chcę teraz. 
- A ja nie!
- Nie sądziłam że to z Malfoy'em będziesz miała sekrety. 
- Harry to nie tak.
- Ustal sobie hierahię ważnosci to pogadamy. 
Chłopak z hukiem poszedł do sali. Ron i Hermiona zauważyli jego zły humor. 
- Co jest? - zapytała ciekawa Hermiona. 
- Ginny ma sekret z Malfoy'em. - wycedził.
- Żartujesz stary? 
- Nie. 
Potter wstał od stołu i podszedł do rywala. Zapytał o sekret. 
- Żaden znowu sekret Potterku że Ginn całowała się z Seamusem(tak wiem nie umiem pisać) - powiedział obojętnie Draco.
- Co?! 
- O jak przykro..- kpił chłopak. Ale Harry nie usłyszał - był już dawno w drodze do Ginn.
- Jak...? Znam ten twój sekrecik Ginn! I zryw..
- Nie Harry proszę!Ja cię tak przepraszam! Dasz mi drugą szansę?
- Jedyną. Nie zmarnuj jej! - rozkazał chłopak. Poszedł do dormitorium. Kolację uznał za zakończoną. Usiadł na łóżku i zaczął zastanawiać się jak to się stało. Kiedy jego dziewczyna zdążyła pocałować innego? W tej chwili wszedł Seamus. 
- Dlaczego? Miałem Cię za kolegę. - wymamrotał Harry.
- Czyli już wiesz?
- Tak.- wycedził Harry.
- Sorry Potter... 
- Całujesz moją dziewczynę i teraz nic więcej tylko "sorry"? 
- Yyy.. tak?
Seamus usiadł. Potter odwrócił się do niego plecami i czekał na Rona. Gdy po 20 minutach milczenia Ron się zjawił miał wesoły wyraz twarzy. 
-Dobrze się bawisz bez mnie? - zapytał kolega.
- O czym ty mówisz?
-To co słyszysz.
- Harry,  przepraszam!
- Dobra.
Chłopak postanowił położyć się już. Nie wiadomo z kim jeszcze się pokłóci. Zasnął w niepokoju. Jego sny zaprzątnął Seamus i  Ginny przed ołtarzem. Ale wkrótce przypomniał sobie o wakacjach z dziewczyną i zaczął marzyć o kolejnych. 

                                                    ***

Rano obudził go Ron. Rzucił w niego poduszką. 
- Ronaldzie Weasley bitwa na poduszki rozpoczęta! - podjął wyzwanie wyspany Harry w anielskim humorze. Dla Ginny to super! Bili się chwilę a potem poszli na sniadanie.
- O Harry odzyskał humor!- zauważyła Ginn i Hermiona. 
- Najwyraźniej- powiedział Harry całując Ginny w policzek. 
Ten dzień miał być jednym z tych fajnych dni. Harry usiadł obok Ginn i nałożył sobie na talerz jajecznicę. 
- Co w takim dobrym humorze nagle hę? - zapytał Malfoy przychodząc "by pożyczyć ketchup". 
- Przeszkadza Ci to? O no popatrz macie jednak ketchup- powiedział Harry udając zdziwionego- Oddawaj nasz. 
Draco odszedł z skwaszoną miną. Ron przybił mu tłustą piątkę. Ginny miała pusty talerz. 
- A ty co się tak młoda głodzisz?- zapytał Ron. 
- Nie mów do mnie młoda! A nie mam apetytu na to co tu jest..- odparła. Chłopak odłożył widelec i wyprostował się. 
- Ty nie jesz ja nie jem. 
- Dobra już..- powiedziała rozbawiona nakładając sobie bułkę z serem i ketchupem. Hermiona przeżuwała kanapkę. Czytała wielką, grubą księgę. 
- O czym? - zapytał Ron z pełnymi ustami. 
- Nie zrozumiesz.. Na.. 
- Skoro nie to nie. 
Gdy Harry, Ron, Ginny i Hermiona zakończyli "poranne żarcie" jak nazwał to Ronald. Poszli pod klasę. Ginny z Harry'm postanowili  spotkać się z Pansy Parinkson. 
- Ej, Pansy. - zawołał Harry.
- Ty? Czego? 
- Ogarnij chłopczyka. Przegina. - powiedziała Ginny. 
- Co? Jak możesz podchodzić do mnie i mówić takie rzeczy publicznie? 
Ale para była już daleko. Tymczasem Hermiona odłożyła na bok lekturę i rozmawiała z chłopakiem o przyszłych wakacjach. 
- Już nie mogę się doczekać! - skomentował Ron. Gdy para nr.2 doszła dopary.nr.1 znów byli w komplecie. Zadzwonił dzwonek. Uczniowie ustawili się pod klasą w parach. Czekali nie więcej niż trzy minuty gdy Severus Snape dotarł. Nie obeszło się bez złowieszczego spojrzenia na czwórkę Gryffonów. 
- To nasza pierwsza lekcja eliksirów po wakacjach. - powiedział. Rozległy się jęki,wycia i inne. Snape zmrużył oczy i klasa ucichła. 
- Otwórzcie podręczniki. Przypomnimy sobie jak się przygotowuje eliksir(wymyslam) diabelny. 
Rozległy się szumy i wyjmowanie garnuszków. Zajęło im to całą lekcję. Pod jej koniec Snape zaczął sprawdzać. 
- Malfoy doskonale. Potter- powiedział. Chłopak eliksir wykonał bez żadnego uszczerbku- Niech będzie. 
Wstawił mu czwórkę-. Ron poklepał kolegę po plecach. Usmiechnęli się do siebie. 
Ron dostał 3+. Był bardzo radosny. Hermiona dostała 5+. Ginny dostała również czwórkę. Wyszli z klasy równo z dzwonkiem. 
- Hermiono, jaka teraz lekcja? - zapytał Harry. 
- No cóż.. ja z Ginny mam teraz wróżbiarstwo a wy trening qudichcha. - odparła. Ron przybił żółwika z Harry'm.  Poszli po odpowiednie szaty. 
- Chyba nie będziemy odrazu grać. - stwierdził rudzielec. 
- Ale przebrać się należy. Będziemy mieli nowego kapitana. Wybiorą go na treningu! - powiedział  nowo-poinformowany Harry. Ron bardzo się ucieszył. Uwielbiał grę, ale nie chciał być kapitanem. Liczył na Pottera. A Potter z kolei na Rona. Podobała mu się perspektywa kapitana ale nie było to też jego największym marzeniem. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Chłopcy pobiegli na boisko. 
- Witajcie. Zaraz wybierzemy nowego kapitana!- przywitał ich kapitan. Harry usłyszał krzyki smutku jak i radosci. Dyskutowali chwilę i w końcu nadeszła*ta* chwila. 
- Nowym kapitanem zostanie...- chwila napięcia- Draco Malfoy!  
- Yea!! - okrzyknął Draco. Eks-kapitan zdjął oznakę i podał ją Draco. Odszedł. W końcu zarządził mecz. Za każdym razem cudem wygrywali oni. Kapitan oceniał bardzo niesprawiedliwie. W końcu został nagrany. Profesor Macgonagall osądziła to i odbyło się ponowne głosowanie. 
- Harry Potter!!! - okrzyknęła profesorka. Źrenice chłopaka rozszerzały się a w końcu twarz pojasniała.Odpuscił mecz. Reszta dnia minęła po prostu- nudno. Inne lekcje minęły na zapisywaniu zasad zawodówki. W porze kolacji Ginny rzuciła się na szyję chłopaka. On odwzajemnił.. przytalunek? Objadli się kolacją i zakończyli dzień. A więc za pechowy dzień odwzajemnił się cudnym dniem.Dwa pierwsze dni w Hogwarcie minęły spokojnie. Ale Harry nie przeżyłby bez wpakowania się w tarapaty. Gdy wychodził z dormitorium wdepnął w kleistą, lepką maź. Skrzywił się. Płyn był podejrzany więc Harry otworzył drzwi damskiej toalety. Zauważył Jęczącą Martę. 
- Marto, nie wiesz co to za maź? - zapytał. 
- Kristen wylała ją na podłogę na mój widok. - stęknęła Marta.
- Jaka Kristen? 
- Ta z twojej klasy.
- Nie ma w niej żadnej Kristen. 
Marta wzruszyła ramionami i przeniknęła przez drzwi łazienki. Chłopak szybko odnalazł Hermionę, Rona i Ginny. Zapytał czy znają Kristen ale oni o niczym nie wiedzieli. 
- Wydaje mi się to podejrzane.- mruknął Ron. Nagle obok nich przeszła gryfonka o ciemnych, rudych włosach. Harry złapał ją za ramię. Nie kojarzył dziewczyny. 
- Przepraszam, Kristen? - zapytał. 
- Tak, to ja. Potrzebujesz czegos Harry? - zapytała jakgdyby nigdy nic. 
- Nie znałem Cię do tej pory.- powiedział. 
- Dołączyłam w tym roku. Nie było szans żeby ktokolwiek tutaj mnie znał. 
Dziewczyna pomachała chłopcu i odeszła.
- Czy tylko mi wydaje się podejrzana? - mruknęła Ginny. 
- Jest miła. - sprostował Ron. 
- Podejrzanie. - zmrużyła oczy Hermiona. Cała czwórka poszła do Hagrida. Opowiedzieli wszystko z każdym szczegółem. Ale mężczyzna wydawał się mętny i nie zainteresowany rozmową. 
- Ej Hagridzie! - powiedział Harry przywołując go do porządku. Hagrid spojrzał na Proroka Codziennego. Na pierwszej stronie znajdował się artykuł: ``Hogwart już nie taki bezpieczny?`` 

     ``Szkoła dla czarodziejów - dawniej najbezpieczniejsza - zostanie zamknięta? Tyle incydentów sprawia że szkoła nie jest bezpieczna. A więc koniec Hogwartu. Jak przyjmą to uczniowie?`` Hermiona wyrwała gazetę z rąk Harry'ego. Przeczytała tekst jeszcze raz - tym razem dokładniej. 
- Czyli koniec Hogwartu? - wyszeptała Ginny z łzami w oczach. 
- Hagridzie, nie obrazisz się gdy pójdziemy? - zapytała Hermiona. Mężczyzna pokiwał głową. Czwórka przyjaciół wyszła z chatki. Przysiedli na skraju Zakazanego Lasu. 
- I co teraz? Co z nami.? - wyjękała Ginny. Hermiona wzruszyła ramionami, Ron odwrócił wzrok a Harry objął dziewczynę ramieniem i mocno przytulił. 
- Zamieszkamy u Hermiony. Ma duży dom.. całą rodziną. - powiedział Ron po krótkiej naradzie z dziewczyną. 
- Naprawdę możemy?- zapytał Harry. Granger przytaknęła twierdząco. 
- Wracajmy na lekcję. - powiedziała Ginny ocierając łzy. Wstali z miękkiej trawy i podążyli w kierunku Hogwartu. W klasie zamiast Profesora Snape'a znajdował się dyrektor - Dumbledore. 
- Siadajcie, drodzy uczniowie. Mam wam do przekazania ważną, a zarazem smutną informację. W klasie rozległy się szumy aż w końcu nastała cisza. 
- A więc wasza szkoła zostanie zamknięta,z powodu iż Ministerstwo Magii przestało uważać naszą szkołę za bezpieczne miejsce. - wydukał. - Spakujcie się. Macie czas na wyjazd do jutra. 
W tyle klasy słychać było cichy płacz. Kristen szlochała. Potter podszedł do niej. 
- Kris, czemu płaczesz? Nie przejmuj się. Zamieszkamy razem, prawda Hermiono? - zapytał Harry. Był oczarowany nową uczennicą. 
- O.. wprowadziłam się obok ciebie! Hermiona Granger prawda? - rozpoznała dziewczyna. Ginny przeszyła ją szyderczym spojrzeniem. Poczuła ukłucie w sercu. Dziewczynę zawołał Draco. 
- Jakim sposobem chcesz mi znów dokuczyć? - zapytała przewracając oczami. 
- Zakazany Las, Dziewiętnasta. Masz być. Sama. - rozkazał. Odszedł odpychając ją na bok. "Czego on znów chce" - zastanawiała się. Jej chłopak wciąż siedział przy Kristen. Doszła do nich Boonie Lupin. Odtąd do ich paczki dołączyła Kris i Boonie. Kogo jeszcze wezmą? Severusa Snape'a? 
                   ***
Ginny o umówionej godzinie wymsknęła się z Hogwartu. Na skraju Zakazanego Lasu stał Draco. Pomachał dziewczynie. 
- A więc.. między tobą a Potterem nie układa się za dobrze. A.. a... a ja cię kocham! - wydukał. 
- O Jezuu.. Malfoy to są żarty? - zapytała Ginny która naprawdę nie miała na to ochoty. 
- Nie przysięgam! 
- Hmm.. w sumie. Ja ciebie chyba też. - skłamała. Zawsze ją do niego ciągnęło. Malfoy pochylił się nad nią..
- A więc tak wykorzystujesz swoją szansę? - zapytał Harry, który pojawił się ni stąd ni zowąd. 
- A ty z Kristen? 
- Ja ją tylko pocieszałem.
- Nasz związek nie ma sensu. 
Tak zakończyli bycie parą. Harry odszedł. Był przygnębiony. Starał się zrobić dobrze- wyszło jak zawsze. Poszedł spać w podłym nastroju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz