czwartek, 30 maja 2013

Rozdział Pierwszy. "Pierwszy tydzień szkoły to porażka"

A więc.. może być to dla was zaskoczenie.. ten rozdział jest inny niż się tego spodziewacie  Jest to niemożliwe ale... niech takie będzie. 

- I co? I ty uwierzysz w każde kłamstwo które ci naopowiadam? Przyjaciółki.. ha!  - szydziła postać. Po policzkach Mercedes spływały gorzkie łzy. Wtedy drzwi ciemnej, wilgotnej piwnicy otworzyły się z hukiem. Do pomieszczenia wpadł chłopak o kasztanowych włosach. Nie zauważył dawnej przyjaciółki dziewczyny. Mercedes chciała go ostrzec ale miała zatkane usta, związane ręce i nogi.. I wtedy rozległ się strzał. Chłopak padł na twardy mural. Rudowłosa dziewczyna zalała się łzami. Krzyczała w duszy.. jej serce pękło. Nie wytrzymało. Chciała zapobiec całemu temu zdarzeniu, ale nie mogła.. Ale los postanowił dać jej szansę. Strzał usłyszeli  sąsiedzi.  Zbiegli się do domu razem z policją. 
- Odłóż broń! - krzyknęli wbiegając do piwnicy. Blondynka skierowała na niego broń. Nie spodziewała się, że tuż za nią stał funkcjonariusz policji. Złapał ją za ramiona. Pistolet upadł na ziemię z hukiem.  Mercedes i jej torturzystka pojechali na komendę. Tuż przed budynkiem stali rodzice obu dziewczyn. Mercedes wybiegła z auta i przytuliła rodziców. Nadię odprowadzono do celi. Jednak wypuszczono ją za sprawą kaucji. Wypuszczono dziewczynę która postrzeliła chłopaka, więziła przez trzy dni "przyjaciółkę" torturując i szantażując za pieniądze. Matka dziewczyny pocałowała ją w czubek głowy i otworzyła drzwi auta. Ona weszła tam i wpatrzyła w szybę. Gdy tylko dojechali Merci wybiegła i zamknęła się w pokoju. Rzuciła się na łóżko i wybuchła niepohamowanym płaczem. Była żywą fabryką łez. Miała depresję 2 dni. W trzecim dniu usłyszała pukanie do drzwi. Wstała i otarła łzy. Podchodząc do drzwi chciała płakać. Otworzyła. Zobaczyła najbardziej pożądaną osobę w tej chwili. Miał zabandażowaną głowę ale poza tym było w porządku. 
- Matt!! - krzyknęła. Znów płakała - tym razem z szczęscia. Chłopak przytulił ją mocno. 
- Opowiedz mi to wszystko. - poprosił po chwili.
- Więc.. jak przyszłam do szkoły spotkałam Ciebie.. i Nadię. Zaproponowała przyjaźń, a  wiesz że byłam nowa - mówiła ocierając łzy - więc było to  najlepsze co mnie mogło spotkać.. było dobrze.. trzeciego dnia zaproponowała żebym poszła z nią do jej domu. Nalała mi tam soku.. jak widać z trucizną. Wszystko widziałam, byłam przytomna ale obezwładniona. Związała mnie i zaciągnęła do piwnicy. Zakleiła usta.. przychodziła tam codziennie. Torturowała mnie. To okładała ciosami, to inne rzeczy. Trzeciego dnia chcesz mnie uratować.. a ona strzela w Ciebie pistoletem. Strzał słyszą sąsiedzi. Policja.. i przychodzisz. To wszystko. 
- Chcesz zemsty? - zapytał niepewny chłopak. 
- Jasne, że chcę.. ale nie zniżę się do jej poziomu. Ona Cię prawie zabiła, by uzyskać satysfakcję! 
- Masz rację. Ale nie możemy tego tak zostawić.. wiesz o tym, prawda? Ona nie skończy na tym. 
- Do czego jeszcze się posunie?
- Do wielu rzeczy. 
- Przykład?
- Porwie Cię.. nie wiem. Ale musimy być ostrożni. 
- Matt, chodzimy do szkoły, spędzamy razem czas.. jak mamy być ostrożni? Ona może nas wszędzie dorwać. Rozumiesz? Wszędzie. 
- Wiem.. 
Zakończyli dyskusję. Obawiali się. Ale nie mieli wyboru. Musieli żyć dalej. Razem dadzą radę. 
                                  *Następnego dnia* 
Mercedes przenocowała chłopaka. Spał obok jej łóżka na podłodze. Rudowłosa przyglądała się mu, a on jej. 
- Przejdziemy się? - zapytała Merci, przerywając niezręczną ciszę. 
- Tylko się ubiorę. - odparł chłopak wstając, i przechodząc do pokoju obok. Dziewczyna wzięła ubrania i poszła się ubrać. Po kilku krótkich minutach byli poza domem. Postanowili spędzić czas na łące. Bali się, że spotkają tam tę osobę. Ale mieli siebie. Zresztą Nadia pozbawiona była broni doszczętnie. Na rozkwitającej łące zobaczyli stary, mały domek. 
- Wejdziemy? - powiedziała zaciekawiona. 
- Możemy. 
Para weszła do chatki. Z gardła Mercedes rozległ się krzyk. 


Na dzisiaj koniec. Mam  nadzieję że się wam podoba. Jak dla mnie wszystko jest bezsensu ale ocenę tego nad czym wypociłam godzinę ( nie w pisaniu ale zastanawianiu się)  zostawiam już tylko dla was:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz