My passion is my life ;) Problem ?
Zwariowana dziewczyna. Czytaj blog to się przekonasz. Zbieram na little Dala a posiadam jedną monsterkę ;)
piątek, 31 maja 2013
Zakochana:)
Jestem totalnie zakochana w lalkarstwie.. Zaproo na fb : https://www.facebook.com/lalkarstwomapasja.xd?ref=tn_tnmn
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział Pierwszy. "Pierwszy tydzień szkoły to porażka"
A więc.. może być to dla was zaskoczenie.. ten rozdział jest inny niż się tego spodziewacie Jest to niemożliwe ale... niech takie będzie.
- I co? I ty uwierzysz w każde kłamstwo które ci naopowiadam? Przyjaciółki.. ha! - szydziła postać. Po policzkach Mercedes spływały gorzkie łzy. Wtedy drzwi ciemnej, wilgotnej piwnicy otworzyły się z hukiem. Do pomieszczenia wpadł chłopak o kasztanowych włosach. Nie zauważył dawnej przyjaciółki dziewczyny. Mercedes chciała go ostrzec ale miała zatkane usta, związane ręce i nogi.. I wtedy rozległ się strzał. Chłopak padł na twardy mural. Rudowłosa dziewczyna zalała się łzami. Krzyczała w duszy.. jej serce pękło. Nie wytrzymało. Chciała zapobiec całemu temu zdarzeniu, ale nie mogła.. Ale los postanowił dać jej szansę. Strzał usłyszeli sąsiedzi. Zbiegli się do domu razem z policją.
- Odłóż broń! - krzyknęli wbiegając do piwnicy. Blondynka skierowała na niego broń. Nie spodziewała się, że tuż za nią stał funkcjonariusz policji. Złapał ją za ramiona. Pistolet upadł na ziemię z hukiem. Mercedes i jej torturzystka pojechali na komendę. Tuż przed budynkiem stali rodzice obu dziewczyn. Mercedes wybiegła z auta i przytuliła rodziców. Nadię odprowadzono do celi. Jednak wypuszczono ją za sprawą kaucji. Wypuszczono dziewczynę która postrzeliła chłopaka, więziła przez trzy dni "przyjaciółkę" torturując i szantażując za pieniądze. Matka dziewczyny pocałowała ją w czubek głowy i otworzyła drzwi auta. Ona weszła tam i wpatrzyła w szybę. Gdy tylko dojechali Merci wybiegła i zamknęła się w pokoju. Rzuciła się na łóżko i wybuchła niepohamowanym płaczem. Była żywą fabryką łez. Miała depresję 2 dni. W trzecim dniu usłyszała pukanie do drzwi. Wstała i otarła łzy. Podchodząc do drzwi chciała płakać. Otworzyła. Zobaczyła najbardziej pożądaną osobę w tej chwili. Miał zabandażowaną głowę ale poza tym było w porządku.
- Matt!! - krzyknęła. Znów płakała - tym razem z szczęscia. Chłopak przytulił ją mocno.
- Opowiedz mi to wszystko. - poprosił po chwili.
- Więc.. jak przyszłam do szkoły spotkałam Ciebie.. i Nadię. Zaproponowała przyjaźń, a wiesz że byłam nowa - mówiła ocierając łzy - więc było to najlepsze co mnie mogło spotkać.. było dobrze.. trzeciego dnia zaproponowała żebym poszła z nią do jej domu. Nalała mi tam soku.. jak widać z trucizną. Wszystko widziałam, byłam przytomna ale obezwładniona. Związała mnie i zaciągnęła do piwnicy. Zakleiła usta.. przychodziła tam codziennie. Torturowała mnie. To okładała ciosami, to inne rzeczy. Trzeciego dnia chcesz mnie uratować.. a ona strzela w Ciebie pistoletem. Strzał słyszą sąsiedzi. Policja.. i przychodzisz. To wszystko.
- Chcesz zemsty? - zapytał niepewny chłopak.
- Jasne, że chcę.. ale nie zniżę się do jej poziomu. Ona Cię prawie zabiła, by uzyskać satysfakcję!
- Masz rację. Ale nie możemy tego tak zostawić.. wiesz o tym, prawda? Ona nie skończy na tym.
- Do czego jeszcze się posunie?
- Do wielu rzeczy.
- Przykład?
- Porwie Cię.. nie wiem. Ale musimy być ostrożni.
- Matt, chodzimy do szkoły, spędzamy razem czas.. jak mamy być ostrożni? Ona może nas wszędzie dorwać. Rozumiesz? Wszędzie.
- Wiem..
Zakończyli dyskusję. Obawiali się. Ale nie mieli wyboru. Musieli żyć dalej. Razem dadzą radę.
*Następnego dnia*
Mercedes przenocowała chłopaka. Spał obok jej łóżka na podłodze. Rudowłosa przyglądała się mu, a on jej.
- Przejdziemy się? - zapytała Merci, przerywając niezręczną ciszę.
- Tylko się ubiorę. - odparł chłopak wstając, i przechodząc do pokoju obok. Dziewczyna wzięła ubrania i poszła się ubrać. Po kilku krótkich minutach byli poza domem. Postanowili spędzić czas na łące. Bali się, że spotkają tam tę osobę. Ale mieli siebie. Zresztą Nadia pozbawiona była broni doszczętnie. Na rozkwitającej łące zobaczyli stary, mały domek.
- Wejdziemy? - powiedziała zaciekawiona.
- Możemy.
Para weszła do chatki. Z gardła Mercedes rozległ się krzyk.
Na dzisiaj koniec. Mam nadzieję że się wam podoba. Jak dla mnie wszystko jest bezsensu ale ocenę tego nad czym wypociłam godzinę ( nie w pisaniu ale zastanawianiu się) zostawiam już tylko dla was:)
- I co? I ty uwierzysz w każde kłamstwo które ci naopowiadam? Przyjaciółki.. ha! - szydziła postać. Po policzkach Mercedes spływały gorzkie łzy. Wtedy drzwi ciemnej, wilgotnej piwnicy otworzyły się z hukiem. Do pomieszczenia wpadł chłopak o kasztanowych włosach. Nie zauważył dawnej przyjaciółki dziewczyny. Mercedes chciała go ostrzec ale miała zatkane usta, związane ręce i nogi.. I wtedy rozległ się strzał. Chłopak padł na twardy mural. Rudowłosa dziewczyna zalała się łzami. Krzyczała w duszy.. jej serce pękło. Nie wytrzymało. Chciała zapobiec całemu temu zdarzeniu, ale nie mogła.. Ale los postanowił dać jej szansę. Strzał usłyszeli sąsiedzi. Zbiegli się do domu razem z policją.
- Odłóż broń! - krzyknęli wbiegając do piwnicy. Blondynka skierowała na niego broń. Nie spodziewała się, że tuż za nią stał funkcjonariusz policji. Złapał ją za ramiona. Pistolet upadł na ziemię z hukiem. Mercedes i jej torturzystka pojechali na komendę. Tuż przed budynkiem stali rodzice obu dziewczyn. Mercedes wybiegła z auta i przytuliła rodziców. Nadię odprowadzono do celi. Jednak wypuszczono ją za sprawą kaucji. Wypuszczono dziewczynę która postrzeliła chłopaka, więziła przez trzy dni "przyjaciółkę" torturując i szantażując za pieniądze. Matka dziewczyny pocałowała ją w czubek głowy i otworzyła drzwi auta. Ona weszła tam i wpatrzyła w szybę. Gdy tylko dojechali Merci wybiegła i zamknęła się w pokoju. Rzuciła się na łóżko i wybuchła niepohamowanym płaczem. Była żywą fabryką łez. Miała depresję 2 dni. W trzecim dniu usłyszała pukanie do drzwi. Wstała i otarła łzy. Podchodząc do drzwi chciała płakać. Otworzyła. Zobaczyła najbardziej pożądaną osobę w tej chwili. Miał zabandażowaną głowę ale poza tym było w porządku.
- Matt!! - krzyknęła. Znów płakała - tym razem z szczęscia. Chłopak przytulił ją mocno.
- Opowiedz mi to wszystko. - poprosił po chwili.
- Więc.. jak przyszłam do szkoły spotkałam Ciebie.. i Nadię. Zaproponowała przyjaźń, a wiesz że byłam nowa - mówiła ocierając łzy - więc było to najlepsze co mnie mogło spotkać.. było dobrze.. trzeciego dnia zaproponowała żebym poszła z nią do jej domu. Nalała mi tam soku.. jak widać z trucizną. Wszystko widziałam, byłam przytomna ale obezwładniona. Związała mnie i zaciągnęła do piwnicy. Zakleiła usta.. przychodziła tam codziennie. Torturowała mnie. To okładała ciosami, to inne rzeczy. Trzeciego dnia chcesz mnie uratować.. a ona strzela w Ciebie pistoletem. Strzał słyszą sąsiedzi. Policja.. i przychodzisz. To wszystko.
- Chcesz zemsty? - zapytał niepewny chłopak.
- Jasne, że chcę.. ale nie zniżę się do jej poziomu. Ona Cię prawie zabiła, by uzyskać satysfakcję!
- Masz rację. Ale nie możemy tego tak zostawić.. wiesz o tym, prawda? Ona nie skończy na tym.
- Do czego jeszcze się posunie?
- Do wielu rzeczy.
- Przykład?
- Porwie Cię.. nie wiem. Ale musimy być ostrożni.
- Matt, chodzimy do szkoły, spędzamy razem czas.. jak mamy być ostrożni? Ona może nas wszędzie dorwać. Rozumiesz? Wszędzie.
- Wiem..
Zakończyli dyskusję. Obawiali się. Ale nie mieli wyboru. Musieli żyć dalej. Razem dadzą radę.
*Następnego dnia*
Mercedes przenocowała chłopaka. Spał obok jej łóżka na podłodze. Rudowłosa przyglądała się mu, a on jej.
- Przejdziemy się? - zapytała Merci, przerywając niezręczną ciszę.
- Tylko się ubiorę. - odparł chłopak wstając, i przechodząc do pokoju obok. Dziewczyna wzięła ubrania i poszła się ubrać. Po kilku krótkich minutach byli poza domem. Postanowili spędzić czas na łące. Bali się, że spotkają tam tę osobę. Ale mieli siebie. Zresztą Nadia pozbawiona była broni doszczętnie. Na rozkwitającej łące zobaczyli stary, mały domek.
- Wejdziemy? - powiedziała zaciekawiona.
- Możemy.
Para weszła do chatki. Z gardła Mercedes rozległ się krzyk.
Na dzisiaj koniec. Mam nadzieję że się wam podoba. Jak dla mnie wszystko jest bezsensu ale ocenę tego nad czym wypociłam godzinę ( nie w pisaniu ale zastanawianiu się) zostawiam już tylko dla was:)
środa, 29 maja 2013
Prolog.. "Przeprowadzka"
- Jak to?! Przeprowadzamy się do Anglii za tydzień, a wy mówicie mi to dopiero teraz?!
- Uspokój się. Przecież umiesz dobrze język angielski, co rok wyjeżdżasz tam na wakacje.
- Mamo, wakacje! A zresztą, co z przyjaciółmi i znajomymi?
- Tam też ich znajdziesz. I w sumie to nieraz się na te twoje "przyjaciółki" skarżysz.
- Czyli już postanowione? Bez mojego zdania, opinii?
- Przepraszam, ale tak.
- Bardzo sprawiedliwie.
Mercedes pobiegła na górę. Usiadła przy biurku i wybrała numer Loui - jej najlepszej koleżanki. Nie chodziły razem do szkoły, ale znały się z bloga i niejednego meetu. No, ale w końcu wzięła się w garsc i zaczęła się pakować. "Nowe miejsce, nowe życie"
Pakowała się całe 3 dni. Mama pozwoliła jej nie chodzić do szkoły przez ten czas. Nie opłacało się. Wieczorem Mercedes zeszła na dół.
- A jaki będzie ten dom? - zapytała nakładając sobie kolację.
- Odziedziczamy go po ciotce Herefen. Jest bardzo duży i bardzo luksusowy. - powiedziała mama z uradowanym wyrazem twarzy. Cieszyła się że córka zaakceptowała, a nawet polubiła pomysł przeprowadzki.
- A daleko będzie szkoła?
- Nie skąd. Będzie bardzo blisko, i zaskoczę cię : to szkoła artystyczna.
- To znaczy? - powiedziała zaciekawiona Merci odkładając widelec.
- Jest to szkoła wyłącznie dla twoich pasji. Przykładowo zamiast matematyki będą zajęcia taneczne.
- To niesamowite! A dzielnica..?
- Jest bardzo kolorowa i piękna. Mieszkamy w domu osobowym, nie bloku. To taka dzielniczka "artystyczna". Jest w niej szkoła i parki.. Jest piękna..
Matka z córką jeszcze długo rozmawiały na ten temat.
- A dlaczego dopiero teraz tam jedziemy skoro mamy ten dom już z 8 lat?
- Tata znalazł bardzo dobrą posadę.
- A co z twoją pracą?
- Tata będzie zarabiał 5 tysięcy na dzień.
- Cofam pytanie.
Zakończyli kolację w spokoju.
*Dwa dni pakowania później*
- To już dzisiaj! - powtarzała co chwilę Mercedes wpakowując do samochodu walizki. Mieli nim zajechać na lotnisko, które (dzięki Bogu) było niecałe 3 kilometry stąd. Dojechali szybko. Zasiedli do samolotu.
*W Anglii*
- Woow.. mamo, masz rację! Tu jest naprawdę pięknie..- przyznała Merci, gdy wjechali do dzielnicy w której mieli zamieszkać. Gdy weszli do pięknego, wieeelkiego mieszkania od razu wzięli się za rozpakowywanie. Ale było już późno więc za dużo nie zrobili. Poszli spać.
- Uspokój się. Przecież umiesz dobrze język angielski, co rok wyjeżdżasz tam na wakacje.
- Mamo, wakacje! A zresztą, co z przyjaciółmi i znajomymi?
- Tam też ich znajdziesz. I w sumie to nieraz się na te twoje "przyjaciółki" skarżysz.
- Czyli już postanowione? Bez mojego zdania, opinii?
- Przepraszam, ale tak.
- Bardzo sprawiedliwie.
Mercedes pobiegła na górę. Usiadła przy biurku i wybrała numer Loui - jej najlepszej koleżanki. Nie chodziły razem do szkoły, ale znały się z bloga i niejednego meetu. No, ale w końcu wzięła się w garsc i zaczęła się pakować. "Nowe miejsce, nowe życie"
Pakowała się całe 3 dni. Mama pozwoliła jej nie chodzić do szkoły przez ten czas. Nie opłacało się. Wieczorem Mercedes zeszła na dół.
- A jaki będzie ten dom? - zapytała nakładając sobie kolację.
- Odziedziczamy go po ciotce Herefen. Jest bardzo duży i bardzo luksusowy. - powiedziała mama z uradowanym wyrazem twarzy. Cieszyła się że córka zaakceptowała, a nawet polubiła pomysł przeprowadzki.
- A daleko będzie szkoła?
- Nie skąd. Będzie bardzo blisko, i zaskoczę cię : to szkoła artystyczna.
- To znaczy? - powiedziała zaciekawiona Merci odkładając widelec.
- Jest to szkoła wyłącznie dla twoich pasji. Przykładowo zamiast matematyki będą zajęcia taneczne.
- To niesamowite! A dzielnica..?
- Jest bardzo kolorowa i piękna. Mieszkamy w domu osobowym, nie bloku. To taka dzielniczka "artystyczna". Jest w niej szkoła i parki.. Jest piękna..
Matka z córką jeszcze długo rozmawiały na ten temat.
- A dlaczego dopiero teraz tam jedziemy skoro mamy ten dom już z 8 lat?
- Tata znalazł bardzo dobrą posadę.
- A co z twoją pracą?
- Tata będzie zarabiał 5 tysięcy na dzień.
- Cofam pytanie.
Zakończyli kolację w spokoju.
*Dwa dni pakowania później*
- To już dzisiaj! - powtarzała co chwilę Mercedes wpakowując do samochodu walizki. Mieli nim zajechać na lotnisko, które (dzięki Bogu) było niecałe 3 kilometry stąd. Dojechali szybko. Zasiedli do samolotu.
*W Anglii*
- Woow.. mamo, masz rację! Tu jest naprawdę pięknie..- przyznała Merci, gdy wjechali do dzielnicy w której mieli zamieszkać. Gdy weszli do pięknego, wieeelkiego mieszkania od razu wzięli się za rozpakowywanie. Ale było już późno więc za dużo nie zrobili. Poszli spać.
New opowiadanie.
Od razu mówię że będzie o miłosci. Tragicznej, wręcz niemożliwej. Oto przedstawienie głównych bohaterów.
Mercedes: Szalona dziewczyna o wielu pasjach.
Matt - Rozrbrajająco przystojny chłopak o wielu zainteresowaniach. Szalony. Pisze piosenki, jest pisarzem.
Mercedes: Szalona dziewczyna o wielu pasjach.
Matt - Rozrbrajająco przystojny chłopak o wielu zainteresowaniach. Szalony. Pisze piosenki, jest pisarzem.
Przyjaciel zawszee jest z tobą. Znalazłam swoją drugą połówkę. Zawsze stała tuż obok. Angelika. Z nią mogę się powygłupiać i pogadać na poważnie.
+
A więc jestem strasznie wkurzona bo pewna osoba mnie strasznie wkurzyła strasznie wkurzającą rzeczą
Najpierw mnie prowokuje, później z krzesła zwala, potem myszkę zabiera, potem dokucza, kasuje słowa. Kto? KUBA. Strasznie mnie wkurzył. Małpa jedna. I teraz na mnie naskarży pani-,-" Powiedziałam odczep się idioto i kurczę. Modlę się że cukierek wystarczy;) Miałam wiele do napisania ale nic nie wyjdzie. Chyba że na blogu Opowiadania MyPasion.
+
A teraz sprawa Lilla Lou.. fajne! Kupiłabym sobie.. lubię szkicować i rysować! Chciałabym zestaw tego! Fajny by był. Ktos poleca? Kupię albo zestaw fantasy albo I love lilla lou! Ale nie wiem które bo oba takie super są... Fantasy w moim stylu a to drugie bardziej opłacalne. I CO TERAZ? Głosujcie : 1.Fantasy2. To drugie.
+
Słucham Oli Obok mnie i czekam na tę osobę. Kociara<3 była najważniejszą osobą w przyjaźni. Nie wiem jak ona mogła... płaczę i kwiczę..ocieram kolejną łzę i zdaje sobie sprawę że tej osoby nawet nie znałam.. Ta piosenka jest cudowna: Ola obok mnie. Prawdziwa. A w tym momencie Mela przestała o mnie walczyć.. to tak strasssznie bolii... Depresja przez osobę z bloga..
+
Hej! Co u was słychać? Szczerze mnie to nie obchodzi chcę się tylko swoim pochwalić *w* Było sup ;-; Dostałam 2 piątki i 4 czwórki O.o Ale znów nie mam o czym pisać >o< Łapajta opowiadanie o Fear
Ps:Melka nasza rozmowa na skype C:
Przebrałam się w piżamy i usiadłam na łóżku. Zapaliłam lampę bo rolety były zasłonięte i wzięłam do ręki książkę. Gdy otworzyłam ją na odpowiedniej stronie drzwi się uchyliły.
- Mogę? - zapytała mama.
- Jasne mamo wejdź! - odpowiedziałam odkładając książkę na szafkę nocną.
- Chyba nie polubisz Scola co nie? - zapytała przysiadając się do mnie.
- Postaram się. Chcę żebys to ty była szczęsliwa nie ja.
- Dziękuję.. Ufam mu nie sądzę żeby..
- Mamo nigdy nie wiesz jak może być. - przerwała jej Fear.
- Racja. Dobranoc. - pocałowała mnie w czoło i wyszła. Ja opadłam na poduszkę i żałowałam że nie poprosiłam o natychmiastowe wyniesienie się z stąd "Scola". Co to za imię? Zaczęłam wszystko rozważać. Wkrótce poszłam spać zmęczona ciągłymi pytaniami które sobie zadawałam.
* * *
Rano obudził mnie piękny spiew ptaków. Była już siódma a ja przerażona uszykowałam się. Zbiegłam na dół i już miałam wychodzić ale mama mnie zatrzymała.
- Gdzie idziesz? - zapytała popijając kawę.
- Do szkoły mamo! - odpowiedziałam.
- Jest dopiero siódma! Masz godzinę czasu, Fear! - zdziwiła się mama. Ja spojrzałam na regulamin Straszyceum i przyznałam mamie rację. Poszłam na górę. Odłożyłam torbę na krzesło i włączyłam laptopa. "Straszyceum każdemu zapewni dobre towarzystwo{...}" Nieźle się zapowiada
.
Niee tego nie będe pisać.. to koniec tego
Nowee : "My pasion is my life"
Laura czekała już godzinę.
- Wyłaź ty małpo!! - niecierpliwiła się.
- Muszę się pomalować! - odparła zdenerwowana siostra Laury - Agata.
- Żeby zatuszować brzydotę? - kłóciła się Laura. Laura zaczęła walić w drzwi. Za nią stała jeszcze jedna siostra - również młodsza 10 -letnia. Podsumowując miała dwie siostry bliźniaczki - Agatę(10lat) i Magdę (10 lat). Dziewczyna poszła do kuchni.
- Mieszkanie z nimi w takim małym zadupiu to wiocha i koszmar. - zasugerowała 16latka.
- Wytrzymaj ten tydzień! Zaraz i tak się przeprowadzamy.
- Mamo Agata - ta smarkula- się maluje! Twoimi kosmetykami. - gdy mama to usłyszała odłożyła robienie kanapek i poszła do łazienki.
- Otwieraj to! - zawołała.
- Spadaj Laura! - odkrzyknęła niczego nie swiadoma dziewczynka.
- Nie mów tak do siostry! To ja mama!
- Oj sorki mamo. - dziewczynka otworzyła drzwi. Miała czerwoną szminkę na polikach i w najmniejszej ilosci na ustach, maskarę na całej twarzy i podkład obok oczu i na całym nosie. Puder odcieniu bladym kontrastował z ciemnawą karnacją małej. Laura usmiechnęła się szyderczo. Podłożyła małej kosmetyki niezmywalne wręcz.
- Wejdę na chwilkę ;3 - skorzystała z okazji. Ubrała się, nałożyła pomadkę i uczesała włosy. Umyła i była gotowa. Wyszła z łazienki i poszła do szkoły.
Kopała kamyk a gdy doszła do szkoły przywitała się z koleżanką.
- Już tylko tydzień i wynoszę się z tego zadupia. - powiedziała do Klaudii.
- No skoro Warszawę za zadupie uważasz
- odparła.
- Przeprowadzam się do wioski
- Super masz. - przyznała koleżanka. Dziewczyny poszły na lekcje. Po krótkim czasie zadzwoniły trzy dzwonki. "Próba już była! O co chodzi? Znów nas sprawdzają?" - zastanawiała się. Gdy każdy wybiegł okazało się że naprawdę szkoła się zapaliła.
- Nieźle
Szkoła się hajczy ^^ - zażartowała Laura. Nie miała się czym przejmować.
- Serio? Żartujesz w takich momentach? - zapytała Klaudia. Dziewczyna przewróciła oczami.
- Nic się nie udało uratować oprócz tych butów..- poinformował strażak.
- Moje trampeczki! Dziękuję !! -zawołała Laura.
- Tylko nimi się przejmujesz?
- Klaudia rozumiem że się denerwujesz
Szkoła została schajczona. Trzeba było wybudować nową. Nie mieli zastępstwa ale wolne. Ekstra. Dziewczyna niczym nie przejęta wróciła do domu.
- Co tak szybko? - zapytała mama.
- A bo szkoła się schajczyła. - powiedziała.
- I TAK PO PROSTU TO MÓWISZ?
- A co? I tak się wyprowadzamy:)
W tym momencie weszły bliźniaczki. Miały łzy w oczach.
- Szkoła.. szkółka się spaliła - wychlipiały. Laura przewróciła oczami.
- Trzeba natychmiast wyjechać. Bierzcie walizki. - wyszeptała mama.
- YEAAA! - wykrzyknęła Laura. Wzięła pięć walizek i wsiadła do auta. Po krótkim czasie jechali już.. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać i pokazała f**ka wszystkim mieszkańcom.
- Uspokój się! - nakazała mama. Laura miała to głęboko w czterech literach i nuciła piosenkę "CIMORELLI".
+
To dzisiaj jest prawdopodobnie najgorszy dzień mojego życia. Czemu? Odpowiedź na pytanie jest prosta. Dzisiaj wyjeżdża moje jedyna straszyciółka : Catrine. Moja zarazem sąsiadka jak i przyjaciółka już się pakuje. Leci na lotnisko za godzinę. A ja tutaj zgniję. W normalskiej szkole. I co? Siedzę tu teraz i się użalam. Zwalczam w sobie chęć zarygolowania jej drzwi. Ona ma talent i to nie mały. Wiem że zależy jej na mnie i nie chce wyjeżdżać tak strasznie. Może i ja będę miała szansę wyjechać? W to szczerze wątpię. Matka została w starym miejscu zamieszkania. Walczyła o mnie bez skutku. Zostałam z ojcem alkocholikiem. A w sumie, zostałam sama od półtorej miesiąca. Ojciec poszedł do paki a po matce wszelki słuch zaginął. Łudziłam się że Catrine zatęskni za bardzo za rodzinnym miastem. Jednak zajęcie zaczynało być nużące więc wyszłam zaczerpnąć powietrza.
- Ej! Ej! Fearen!! - wołała stojąca w ogrodzie Cati. Podniosłam brwi pytająco.
- Mama powiedziała że twoja mama znaczy że masz jechać z nami będziemy mieszkać obok siebie, chodzić do Straszyceum itd! - piszczała.
Nie sądziłam że będę miała aż taką szeroką japę jak to usłyszałam. Szybko zabrałam walizkę z ubraniami. Miałam ją zawsze. Tak na wszelki wypadek. Postawiłam walizki i czekałam aż wybije dwunasta. Tik-Tak.. Tik-Tak - czas wlekł się nieubłaganie. Umilałam sobie czas wyobrażaniem sobie jak tam jest. Nie oczekiwałam zbyt wiele- moje życie jak dotąd było porażką. W końcu nadszedł czas. Pożegnałam się z starym zapchlonym wiecznie brudnym domem. Kopnęłam drzwi i jak najszybciej wyszłam z domu.
- Wsiadaj do auta:) - ponagliła mnie Catrine.
- Jedziemy autem?! To nam zajmie z tydzień! - jęknęłam.
- Co ty głupia? Autem tylko na lotnisko
A tak dokładniej zajmie nam to 4-5 godzin. - odparła Catrine. Jechałam z rodziną w ciszy. Po półgodzinnej jeździe autem wsiedlismy do samolotu. Usiadłam obok okna. Gdy samolot wystartował zaczęłam podziwiać białe obłoki chmur. Wciąż nie wierzyłam że to się dzieje naprawdę. Po raz pierwszy od 5 lat spotkam swoją matkę. To jest możliwe. Czekałam aż wylądujemy ale czekanie było żmudne. Zasnęłam. Po kilku godzinach snu poczułam miękkie, białe futro i zimną skórę.
- Wstawaj.. Fear wstań! - budziła mnie. Podniosłam się, ospale ziewnęłam i z ociąganiem wstałam zabierając bagaże. Gdy wysiadłam ujrzałam piękną trawę, ptaki i słońce. Otworzyłam szeroko oczy z zdumienia. To najpiękniejsze miejsce jakie widziałam przez całe 16 lat. Pojechałam do nowego domu. Obok niego rozprzestrzeniały się drzewa i rozległe łąki. Klimat idealny. Moją sąsiadką była Cati i pewien chłopak. Chciałam go poznać ale wszystko po kolei.
- M,mama? - zapytałam widząc kobietę w domu w którym miałam zamieszkać. Matka przytaknęła i przytuliła córkę. I niby jakim cudem kochająca, zadbana matka przegrała proces sądowy? A wiem. Bo kumpel ojca był sędzią. Ale teraz przeszedł na emeryturę
- Pójdę zapoznać się z sąsiadem dobrze mamo?- zapytałam.
- Jasne ale wróć na kolację - powiedziała.
Poszłam pod żywopłot dzielący nasze podwórka.
- Hej^^ Jestem nowa. - zawołałam do przystojnego chłopaka.
- Super. Spadaj ok? - odepchnął ją obojętny chłopak.- Ych.. uhm przepraszam! Ten to może spotkamy się za chwilę?- zmienił zdanie gdy tylko na mnie zerknął. Zaczekałam. Wyszedł , dał mi jego numer , puscił oczko i się pożegnał.
- Ej Catrine? - przeszłam do przyjaciółki.Rozpakowywała się więc wyciągnęłam starą piłkę i zaczęłam kopać. Tutaj było ekstra. Zapadał wieczór - była 21 lato więc dopiero teraz- więc weszłam do domu i zdjęłam obszarpane trampki. Mama najpierw pokazała mi tak super pokój że nawet się wam o takim nie marzyło a potem przedstawiła nowego chłopaka : Scolata. Nie polubiłam go ale to wola mamy. Zjadłam kolację patrząc na jego obrzydliwy jakby fałszywy ryjos i jak najszybciej odeszłam od stołu.
+
Króciuteńkie
-Nie ma sprawy:) W końcu.. - Pati w połowie zdania przerwała. Spojrzała w obie strony i zatrzęsła się w przerażeniu.
- Ej co jest?- zapytała przyjaciółka. Melka wskazała palcem na ciemną postać za oknem. Caytrine nic nie widziała bo gdy spojrzała nikogo nie widziała. Mel ocknęła się *Mel-Pati, Ja-Laura
* i uciekła ciągnąc za sobą Laurę. Zaciągnęła ją do pokoju Milusi.
- JAK ON SIĘ TAM DOSTAŁ?!- wykrzyczała jej w twarz. Dziewczyna miała łzy w oczach. Laura przerażona stanem Mel zawołała mamę. Kobieta przyszła jak najszybciej. Położyła Melkę na kanapie i zostawiła pod opieką Laury.
- Ej co jest? Opowiedz spokojnie i bez obaw. Znasz mnie, prawda? - naciskała delikatnie przyjaciółka. Mel na początku się jąkała ale potem po prostu wszystko powoli opowiedziała.
- Chcesz powiedzieć że duch twojej zmarłej koleżanki cię nawiedza? - rzekła lekko zawiedziona Laura. Wydawało się to głupie ale przyjaciółka miała taką minę jakby wcale nie kłamała. Laura ceniła przyjaźń z Mel bardziej od wszystkiego więc przytaknęła i zaczęła dobiegać o historię Mel i Roster - Dawnej koleżanki.
- Jak się przyjaźniłam z nią to miałam pewne przeczucie że jak pojadą autem z jej chłopakiem to się rozbjią i nie chciałam żeby jechali. Ona powiedziała że jestem zazdrosna. Potem pojechali. Ale Rose została zabita przez chłopaka
Teraz co pewien czas widzę ją. Zalana krwią, płacząca, z szarymi oczami bez wzroku, w szarych ubraniach z poranionym ciałem. Ma w ręku ostry sztylet. Mówi cos ale nie wiem co. Boję się jej.- rozpłakała się na nowo Mel. Wszystkie słowa dziewczyny- niby banalne- były przepełnione szczerym bólem i strachem. Oczy były smutne i okropnie zbladły. Twarz była niemal blada, Laura nie miała po prostu szans żeby jej nie wierzyć. Poklepała dziewczynę po plecach i powiedziała że będą spały w jednym pokoju. Z oczu Mel polały się łzy. Nagle dziewczyna ubrana na szaro wtargnęła do pokoju i wykrzyknęła przeprosiny.
- Ja żyję
Sądziłam że zżera cię zazdrosc i cię straszyłam! Nigdy nie sądziłam że to aż tak przeżyjesz!- wykrzyknęła Rose. Laura zmrużyła oczy i rzuciła się na dziewczynę. Próbowała okładać ją rękoma, głową i nogami. Byle jej zrobić krzywdę. Powstrzymała ją tylko Mel.
- Nienawidzę Cię. Jak mogłas? To po prostu straszne. Wyjdź i nie wracaj. - szepnęła głęboko zraniona postępowaniem eks- przyjaciółki. Laura się ucieszyła że koleżanka jest silna. Dziewczynę wypchnęła. Mel chciała zapasc się pod ziemię z wstydu.
- Nic się nie stało..- szeptała jej do ucha przyjaciółka. Przytuliły się i zeszły na dół. Przed matką obróciły wszystko w żart.
+
No więc moja siostra gada cytuję "Masz depresję czy co? Widzę cię zadowoloną jak jest Jagoda a najbardziej jak siedzisz na kompie!!! Co ty? Masz inny lepszy wymiar?" Odp brzmi "TAK". Mam. Mój blog. To lepszy wymiar. No ale cóż. Przejdźmy do ciekawszego tematuu:O Co u was słychować? U mnie nic:) Pisze bez sensu.. Wariuję. Dobra pa idę poszukać tematu:O
+
A więc pies nie chcee oddać tytułu -,- Później go przekupię :c A tak w sumie ja tu w sprawie że jednak chcęę Claręęę i nie zmienię zdania C: Boshee nie mogę się małej doczekać. W pudełku jej wig wygląda ładnie ale nie wiem co będzie
Zaraz po tym jak w moich trzęsących łapkach pojawi się little Dal Groove lecę do Biedronki po kartę pamięci do aparatu
I kabel USB nie wiem czy będzie działać :C No ale..Dal niezwykłej urody zagosci u mnie 22 czerwca ,może z opóźnieniem. Jak wiadomo już nawijam tylko urodzinach ale. Przesyłka dal-pullip-littlepullip-littledal itp. trwa mniej więcej 2-3 tygodnie. Po dwóch tygodniach przyjdzie 22:) A jak nie to się powieszę ;-; Mamie najbardziej pasował "Intruz" ale to dlatego że był najtańszy więc. No dobra. Nagadałam się. Terazz pa
+
Nie przesadzajmy ale uwielbiam podpis, tło i czcionkę. O mnie jest kreatywne a zdjęcie profilowe jest przepiękne. A więc troszkę możecie poczytać o jednak ciupinę innym charakterze Clarissy (Rejwww<333).. w sumie będzie taki sam. Ale troszkę inny,nie napisałam że mam dwa odzwierciedlenia : Dla ludzi obojętnych obojniak bez uczuć. Zimna. Wredna. Obojętna. Kompletnie inna dla ludzi na których jej zależy. Boże.. na poezję mi się zbiera -,- Ustawię sę to na motto albo dopisek do "O mnie" C: Bayuuu.
+
Mama mówi że książka którą chcę mieć jest już stara i mogę sobie wybrać nowszą. Ale teraz to chciałabym sobie własnie poczytać np. Harrego itd. A w sumie mogę sobie kupić Intruza.. Był w "Empik" w Sieradzu. Mieszkam w okolicach, i z tego co pamiętam kosztował 50-30 zł.__. Czytałam książki Stephanie Meyer czyli kochany Zmierzch i na końcu był krótki opis tej książki. Kocham słowa Stephanie. I "Intruz" pewnie byłby nie lada uciechą. Tak sobię osądzam i tak. Chyba wolę "Intruza". Ktos już czytał/oglądał? Polecacie? Nie każda książka musi być cudne.. A i jakby co mam każdą książkę "Sagi Zmierzch"
+
Boshee. Czy tylko ja go uwielbiam? Nieee chyba niee. Jest jeszcze Potterwarta
I*chyba* Boonie;) Kocham Harrego;) Więc dzisiaj troszkę o nim.
"Kamień Filozoficzny" - książka wciągająca. No ale.. ja zaczęłam od drugiej C: Czytałam całą dopiero poteem film.. Miałam zabawę
Noo nie wiem. Nie opiszęe jednak tak każdej xH Teraz się zastanawiam jaką jeszcze (fantastyczną cos w stylu: Harrego, Zmierzchu itd) poczytać. Mam taką ochotę na to że..No cóż. Znalazłam książkę "Klejnoty smierci czyli Tajemnica awanturników" Edmunda Niziurskiego.. Nie wiem co o tym sądzić. Czytałam jedną książkę tego autora i przyznam że mi się spodobała ale.Może napiszę opis książki. ::
"Szkolni przyjaciele- Tomcio, Gnat,Kwękacz i Kleksik - to prężni dziennikarze szkolnej gazetki. Niestety, chłopcy z przykroscią stwierdzają, że ich pasja nie każdemu przypadła do gustu. Pracownikom szkoły - od dyrektora po woźnego- daleko do zachwytu... Kiedy młodzi bohaterowie spróbują bezbolesnie wywinąć się z niekomfortowej sytuacji, natrafiają na prawdziwą tajemnicę.." - co o tym sądzicie? Jak dla mnie nie jest źle.. Ale mogłabym także zacząć od nowa czytać Władcę... Ta opcja jest lepsza. Chciałabym mieć książkę na własnosc. Jak znajdziecie ofertę książki Władcy WSZYSTKIE częsci w jednej(jest taka książka w bibliotece mamy ale ja ją chcę na własnosc!) to dostaniecie nagrody. Już nie chcę Groove na urodziny! Chcę Władcę. Może przekroczyć 50 ale nie sto!
+
+
A więc jestem strasznie wkurzona bo pewna osoba mnie strasznie wkurzyła strasznie wkurzającą rzeczą
+
A teraz sprawa Lilla Lou.. fajne! Kupiłabym sobie.. lubię szkicować i rysować! Chciałabym zestaw tego! Fajny by był. Ktos poleca? Kupię albo zestaw fantasy albo I love lilla lou! Ale nie wiem które bo oba takie super są... Fantasy w moim stylu a to drugie bardziej opłacalne. I CO TERAZ? Głosujcie : 1.Fantasy2. To drugie.
+
Słucham Oli Obok mnie i czekam na tę osobę. Kociara<3 była najważniejszą osobą w przyjaźni. Nie wiem jak ona mogła... płaczę i kwiczę..ocieram kolejną łzę i zdaje sobie sprawę że tej osoby nawet nie znałam.. Ta piosenka jest cudowna: Ola obok mnie. Prawdziwa. A w tym momencie Mela przestała o mnie walczyć.. to tak strasssznie bolii... Depresja przez osobę z bloga..
+
Hej! Co u was słychać? Szczerze mnie to nie obchodzi chcę się tylko swoim pochwalić *w* Było sup ;-; Dostałam 2 piątki i 4 czwórki O.o Ale znów nie mam o czym pisać >o< Łapajta opowiadanie o Fear
Przebrałam się w piżamy i usiadłam na łóżku. Zapaliłam lampę bo rolety były zasłonięte i wzięłam do ręki książkę. Gdy otworzyłam ją na odpowiedniej stronie drzwi się uchyliły.
- Mogę? - zapytała mama.
- Jasne mamo wejdź! - odpowiedziałam odkładając książkę na szafkę nocną.
- Chyba nie polubisz Scola co nie? - zapytała przysiadając się do mnie.
- Postaram się. Chcę żebys to ty była szczęsliwa nie ja.
- Dziękuję.. Ufam mu nie sądzę żeby..
- Mamo nigdy nie wiesz jak może być. - przerwała jej Fear.
- Racja. Dobranoc. - pocałowała mnie w czoło i wyszła. Ja opadłam na poduszkę i żałowałam że nie poprosiłam o natychmiastowe wyniesienie się z stąd "Scola". Co to za imię? Zaczęłam wszystko rozważać. Wkrótce poszłam spać zmęczona ciągłymi pytaniami które sobie zadawałam.
* * *
Rano obudził mnie piękny spiew ptaków. Była już siódma a ja przerażona uszykowałam się. Zbiegłam na dół i już miałam wychodzić ale mama mnie zatrzymała.
- Gdzie idziesz? - zapytała popijając kawę.
- Do szkoły mamo! - odpowiedziałam.
- Jest dopiero siódma! Masz godzinę czasu, Fear! - zdziwiła się mama. Ja spojrzałam na regulamin Straszyceum i przyznałam mamie rację. Poszłam na górę. Odłożyłam torbę na krzesło i włączyłam laptopa. "Straszyceum każdemu zapewni dobre towarzystwo{...}" Nieźle się zapowiada
.
Niee tego nie będe pisać.. to koniec tego
Laura czekała już godzinę.
- Wyłaź ty małpo!! - niecierpliwiła się.
- Muszę się pomalować! - odparła zdenerwowana siostra Laury - Agata.
- Żeby zatuszować brzydotę? - kłóciła się Laura. Laura zaczęła walić w drzwi. Za nią stała jeszcze jedna siostra - również młodsza 10 -letnia. Podsumowując miała dwie siostry bliźniaczki - Agatę(10lat) i Magdę (10 lat). Dziewczyna poszła do kuchni.
- Mieszkanie z nimi w takim małym zadupiu to wiocha i koszmar. - zasugerowała 16latka.
- Wytrzymaj ten tydzień! Zaraz i tak się przeprowadzamy.
- Mamo Agata - ta smarkula- się maluje! Twoimi kosmetykami. - gdy mama to usłyszała odłożyła robienie kanapek i poszła do łazienki.
- Otwieraj to! - zawołała.
- Spadaj Laura! - odkrzyknęła niczego nie swiadoma dziewczynka.
- Nie mów tak do siostry! To ja mama!
- Oj sorki mamo. - dziewczynka otworzyła drzwi. Miała czerwoną szminkę na polikach i w najmniejszej ilosci na ustach, maskarę na całej twarzy i podkład obok oczu i na całym nosie. Puder odcieniu bladym kontrastował z ciemnawą karnacją małej. Laura usmiechnęła się szyderczo. Podłożyła małej kosmetyki niezmywalne wręcz.
- Wejdę na chwilkę ;3 - skorzystała z okazji. Ubrała się, nałożyła pomadkę i uczesała włosy. Umyła i była gotowa. Wyszła z łazienki i poszła do szkoły.
Kopała kamyk a gdy doszła do szkoły przywitała się z koleżanką.
- Już tylko tydzień i wynoszę się z tego zadupia. - powiedziała do Klaudii.
- No skoro Warszawę za zadupie uważasz
- Przeprowadzam się do wioski
- Super masz. - przyznała koleżanka. Dziewczyny poszły na lekcje. Po krótkim czasie zadzwoniły trzy dzwonki. "Próba już była! O co chodzi? Znów nas sprawdzają?" - zastanawiała się. Gdy każdy wybiegł okazało się że naprawdę szkoła się zapaliła.
- Nieźle
- Serio? Żartujesz w takich momentach? - zapytała Klaudia. Dziewczyna przewróciła oczami.
- Nic się nie udało uratować oprócz tych butów..- poinformował strażak.
- Moje trampeczki! Dziękuję !! -zawołała Laura.
- Tylko nimi się przejmujesz?
- Klaudia rozumiem że się denerwujesz
Szkoła została schajczona. Trzeba było wybudować nową. Nie mieli zastępstwa ale wolne. Ekstra. Dziewczyna niczym nie przejęta wróciła do domu.
- Co tak szybko? - zapytała mama.
- A bo szkoła się schajczyła. - powiedziała.
- I TAK PO PROSTU TO MÓWISZ?
- A co? I tak się wyprowadzamy:)
W tym momencie weszły bliźniaczki. Miały łzy w oczach.
- Szkoła.. szkółka się spaliła - wychlipiały. Laura przewróciła oczami.
- Trzeba natychmiast wyjechać. Bierzcie walizki. - wyszeptała mama.
- YEAAA! - wykrzyknęła Laura. Wzięła pięć walizek i wsiadła do auta. Po krótkim czasie jechali już.. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać i pokazała f**ka wszystkim mieszkańcom.
- Uspokój się! - nakazała mama. Laura miała to głęboko w czterech literach i nuciła piosenkę "CIMORELLI".
+
To dzisiaj jest prawdopodobnie najgorszy dzień mojego życia. Czemu? Odpowiedź na pytanie jest prosta. Dzisiaj wyjeżdża moje jedyna straszyciółka : Catrine. Moja zarazem sąsiadka jak i przyjaciółka już się pakuje. Leci na lotnisko za godzinę. A ja tutaj zgniję. W normalskiej szkole. I co? Siedzę tu teraz i się użalam. Zwalczam w sobie chęć zarygolowania jej drzwi. Ona ma talent i to nie mały. Wiem że zależy jej na mnie i nie chce wyjeżdżać tak strasznie. Może i ja będę miała szansę wyjechać? W to szczerze wątpię. Matka została w starym miejscu zamieszkania. Walczyła o mnie bez skutku. Zostałam z ojcem alkocholikiem. A w sumie, zostałam sama od półtorej miesiąca. Ojciec poszedł do paki a po matce wszelki słuch zaginął. Łudziłam się że Catrine zatęskni za bardzo za rodzinnym miastem. Jednak zajęcie zaczynało być nużące więc wyszłam zaczerpnąć powietrza.
- Ej! Ej! Fearen!! - wołała stojąca w ogrodzie Cati. Podniosłam brwi pytająco.
- Mama powiedziała że twoja mama znaczy że masz jechać z nami będziemy mieszkać obok siebie, chodzić do Straszyceum itd! - piszczała.
Nie sądziłam że będę miała aż taką szeroką japę jak to usłyszałam. Szybko zabrałam walizkę z ubraniami. Miałam ją zawsze. Tak na wszelki wypadek. Postawiłam walizki i czekałam aż wybije dwunasta. Tik-Tak.. Tik-Tak - czas wlekł się nieubłaganie. Umilałam sobie czas wyobrażaniem sobie jak tam jest. Nie oczekiwałam zbyt wiele- moje życie jak dotąd było porażką. W końcu nadszedł czas. Pożegnałam się z starym zapchlonym wiecznie brudnym domem. Kopnęłam drzwi i jak najszybciej wyszłam z domu.
- Wsiadaj do auta:) - ponagliła mnie Catrine.
- Jedziemy autem?! To nam zajmie z tydzień! - jęknęłam.
- Co ty głupia? Autem tylko na lotnisko
- Wstawaj.. Fear wstań! - budziła mnie. Podniosłam się, ospale ziewnęłam i z ociąganiem wstałam zabierając bagaże. Gdy wysiadłam ujrzałam piękną trawę, ptaki i słońce. Otworzyłam szeroko oczy z zdumienia. To najpiękniejsze miejsce jakie widziałam przez całe 16 lat. Pojechałam do nowego domu. Obok niego rozprzestrzeniały się drzewa i rozległe łąki. Klimat idealny. Moją sąsiadką była Cati i pewien chłopak. Chciałam go poznać ale wszystko po kolei.
- M,mama? - zapytałam widząc kobietę w domu w którym miałam zamieszkać. Matka przytaknęła i przytuliła córkę. I niby jakim cudem kochająca, zadbana matka przegrała proces sądowy? A wiem. Bo kumpel ojca był sędzią. Ale teraz przeszedł na emeryturę
- Pójdę zapoznać się z sąsiadem dobrze mamo?- zapytałam.
- Jasne ale wróć na kolację - powiedziała.
Poszłam pod żywopłot dzielący nasze podwórka.
- Hej^^ Jestem nowa. - zawołałam do przystojnego chłopaka.
- Super. Spadaj ok? - odepchnął ją obojętny chłopak.- Ych.. uhm przepraszam! Ten to może spotkamy się za chwilę?- zmienił zdanie gdy tylko na mnie zerknął. Zaczekałam. Wyszedł , dał mi jego numer , puscił oczko i się pożegnał.
- Ej Catrine? - przeszłam do przyjaciółki.Rozpakowywała się więc wyciągnęłam starą piłkę i zaczęłam kopać. Tutaj było ekstra. Zapadał wieczór - była 21 lato więc dopiero teraz- więc weszłam do domu i zdjęłam obszarpane trampki. Mama najpierw pokazała mi tak super pokój że nawet się wam o takim nie marzyło a potem przedstawiła nowego chłopaka : Scolata. Nie polubiłam go ale to wola mamy. Zjadłam kolację patrząc na jego obrzydliwy jakby fałszywy ryjos i jak najszybciej odeszłam od stołu.
+
Króciuteńkie
-Nie ma sprawy:) W końcu.. - Pati w połowie zdania przerwała. Spojrzała w obie strony i zatrzęsła się w przerażeniu.
- Ej co jest?- zapytała przyjaciółka. Melka wskazała palcem na ciemną postać za oknem. Caytrine nic nie widziała bo gdy spojrzała nikogo nie widziała. Mel ocknęła się *Mel-Pati, Ja-Laura
- JAK ON SIĘ TAM DOSTAŁ?!- wykrzyczała jej w twarz. Dziewczyna miała łzy w oczach. Laura przerażona stanem Mel zawołała mamę. Kobieta przyszła jak najszybciej. Położyła Melkę na kanapie i zostawiła pod opieką Laury.
- Ej co jest? Opowiedz spokojnie i bez obaw. Znasz mnie, prawda? - naciskała delikatnie przyjaciółka. Mel na początku się jąkała ale potem po prostu wszystko powoli opowiedziała.
- Chcesz powiedzieć że duch twojej zmarłej koleżanki cię nawiedza? - rzekła lekko zawiedziona Laura. Wydawało się to głupie ale przyjaciółka miała taką minę jakby wcale nie kłamała. Laura ceniła przyjaźń z Mel bardziej od wszystkiego więc przytaknęła i zaczęła dobiegać o historię Mel i Roster - Dawnej koleżanki.
- Jak się przyjaźniłam z nią to miałam pewne przeczucie że jak pojadą autem z jej chłopakiem to się rozbjią i nie chciałam żeby jechali. Ona powiedziała że jestem zazdrosna. Potem pojechali. Ale Rose została zabita przez chłopaka
- Ja żyję
- Nienawidzę Cię. Jak mogłas? To po prostu straszne. Wyjdź i nie wracaj. - szepnęła głęboko zraniona postępowaniem eks- przyjaciółki. Laura się ucieszyła że koleżanka jest silna. Dziewczynę wypchnęła. Mel chciała zapasc się pod ziemię z wstydu.
- Nic się nie stało..- szeptała jej do ucha przyjaciółka. Przytuliły się i zeszły na dół. Przed matką obróciły wszystko w żart.
+
No więc moja siostra gada cytuję "Masz depresję czy co? Widzę cię zadowoloną jak jest Jagoda a najbardziej jak siedzisz na kompie!!! Co ty? Masz inny lepszy wymiar?" Odp brzmi "TAK". Mam. Mój blog. To lepszy wymiar. No ale cóż. Przejdźmy do ciekawszego tematuu:O Co u was słychować? U mnie nic:) Pisze bez sensu.. Wariuję. Dobra pa idę poszukać tematu:O
+
A więc pies nie chcee oddać tytułu -,- Później go przekupię :c A tak w sumie ja tu w sprawie że jednak chcęę Claręęę i nie zmienię zdania C: Boshee nie mogę się małej doczekać. W pudełku jej wig wygląda ładnie ale nie wiem co będzie
+
Nie przesadzajmy ale uwielbiam podpis, tło i czcionkę. O mnie jest kreatywne a zdjęcie profilowe jest przepiękne. A więc troszkę możecie poczytać o jednak ciupinę innym charakterze Clarissy (Rejwww<333).. w sumie będzie taki sam. Ale troszkę inny,nie napisałam że mam dwa odzwierciedlenia : Dla ludzi obojętnych obojniak bez uczuć. Zimna. Wredna. Obojętna. Kompletnie inna dla ludzi na których jej zależy. Boże.. na poezję mi się zbiera -,- Ustawię sę to na motto albo dopisek do "O mnie" C: Bayuuu.
+
Mama mówi że książka którą chcę mieć jest już stara i mogę sobie wybrać nowszą. Ale teraz to chciałabym sobie własnie poczytać np. Harrego itd. A w sumie mogę sobie kupić Intruza.. Był w "Empik" w Sieradzu. Mieszkam w okolicach, i z tego co pamiętam kosztował 50-30 zł.__. Czytałam książki Stephanie Meyer czyli kochany Zmierzch i na końcu był krótki opis tej książki. Kocham słowa Stephanie. I "Intruz" pewnie byłby nie lada uciechą. Tak sobię osądzam i tak. Chyba wolę "Intruza". Ktos już czytał/oglądał? Polecacie? Nie każda książka musi być cudne.. A i jakby co mam każdą książkę "Sagi Zmierzch"
+
Boshee. Czy tylko ja go uwielbiam? Nieee chyba niee. Jest jeszcze Potterwarta
"Kamień Filozoficzny" - książka wciągająca. No ale.. ja zaczęłam od drugiej C: Czytałam całą dopiero poteem film.. Miałam zabawę
Noo nie wiem. Nie opiszęe jednak tak każdej xH Teraz się zastanawiam jaką jeszcze (fantastyczną cos w stylu: Harrego, Zmierzchu itd) poczytać. Mam taką ochotę na to że..No cóż. Znalazłam książkę "Klejnoty smierci czyli Tajemnica awanturników" Edmunda Niziurskiego.. Nie wiem co o tym sądzić. Czytałam jedną książkę tego autora i przyznam że mi się spodobała ale.Może napiszę opis książki. ::
"Szkolni przyjaciele- Tomcio, Gnat,Kwękacz i Kleksik - to prężni dziennikarze szkolnej gazetki. Niestety, chłopcy z przykroscią stwierdzają, że ich pasja nie każdemu przypadła do gustu. Pracownikom szkoły - od dyrektora po woźnego- daleko do zachwytu... Kiedy młodzi bohaterowie spróbują bezbolesnie wywinąć się z niekomfortowej sytuacji, natrafiają na prawdziwą tajemnicę.." - co o tym sądzicie? Jak dla mnie nie jest źle.. Ale mogłabym także zacząć od nowa czytać Władcę... Ta opcja jest lepsza. Chciałabym mieć książkę na własnosc. Jak znajdziecie ofertę książki Władcy WSZYSTKIE częsci w jednej(jest taka książka w bibliotece mamy ale ja ją chcę na własnosc!) to dostaniecie nagrody. Już nie chcę Groove na urodziny! Chcę Władcę. Może przekroczyć 50 ale nie sto!
+
Nienawidzę jej -,-. A tak propo wykorzystam to że mam o czym pisać. Więc dzisiaj rano byłam w rybaczkach^^ Są spk. Miałam do tego podkolanówki(żółte z dziurkami).. No i sandały były by obciachem. No to założyłam adidasy-,- Są do pięt. I niewiem jakim cudem dróżka prowadząca na przystanek w jedną noc zarosła. I efekt był tego taki że miałam pod kolana mokre nogi-,- A na sniadanie to sę jadłam nuttelę<33 Ale dalej... Było dużo dzieciaków na przystanku (nienawidzę ich. Są starsi.I głupsi.) więc zmuszona zostałam do stania na trawie. Grr. Byłam w jeansowej kurtce i new bluzce;) Autobus przyjechał rekordowo: 25 minut po czasie. Jak na niego to szybko. Ale pominę za pozwoleniem żałosny autobus. Siedziałam z Angelą. Ją lubię tylko w autobusie i jak do siebie przyjeżdżamy<33 To moja naj. A Jagoda cóż. Pominęe ją. Pierwszą lekcją był Polski w mojej ulu klasie;d Minął spk. Oczekiwałam wyników sprawdzianów od 3 tygodni-,- No. Dostałam 4 i 3+. LOL. No przeżyję. Dwa ćwiczenia - dzwonek. Potem na przerwie co to ja robiłam? A pewnie gadałam z Kubą;) Dzwonek. Wygłupianie się z Angelą, Anielą i Kubą. Lekcja. Skupienie się na lekcji-,- Normalna lekcja. Pani pytała mnie o patyczaka a ja : Stick insteck ? I było dobrze
Potem innych o inne zwierzaki. Praca domowa(uhhh). Dzwonek. Religia. Angielski był w tej samej co Polski. Religia w klasie obok szatni. Spk. Usiadłam z Jagą i jako BFF narysowałam kilka z was. Potem inforamtyka. Nuuda. WF na dworze. Grałam z Mańką w tysiaka piłką i się z nią pogodziłam. No i w autobusie z Angelą. A tak zaje było że za mało miejsca i czasu by opisać;) Potem obiad, lekcje i jestem;) Miałam malutko lekcji dzisiaj;)
+
Uhmmm.. o jedenastej mama przywiozła :
- Notesiki z - MH , Normalne x2 i Troleck
- Gazetę Monster High (jeden który mam drugi którego zabrakło) i Fineasza i Ferba.
- Mój mały sekretnik.
- Koszulka pełna obrazków Winx.
- I najlepsze : piękny materiał do szycia. Błagam. Czekajcie do jutra. Wtedy zacznę uczyć się szyć. W końcu Clara (mypasionis.blogspot.com/2013/05/clarissa.html) nie będzie po domu goła latać. Dziwnie by to wyglądało i wyszłabym na zboczoną ;3 A i dzisiaj o dwunastej byłam u kol. Tak Jagody. I za trzecim razem nie wziełam aparatu czy telefonu. Mądra ja. Jechałam do niej. Potem stres bo miała jechać do dziadka za chwilę. A potem okazało się że jadą o piątej ^^ No i najpierw skakanie na trampolinie - <333- Nie opiszę wszystkiego bo za dużo by mi to zajęło ale opiszę w punktach.
1.Trampolina.
2. Przejażdka.
3.Wspinanie się na drzewa xD
4. Kołowanie się na boisku i po "pijanemu" chodziłam z nią po oponach służących jako ławki. Niektóre były wyjęte. Jedną wyjełam z nią chociaż była przybita ;D
5. Zwiewanie.
6. Budowanie szałasu w lesie xD (jest skoczony)
7.Lody : Ja rożek ona swiderek , potem na odwrót. I tak oto razem zjadłam z nią 4 lody w 30 minut ._.
8. Jedzenie na ławeczce przed sklepem lodów i stanie przy ulicy oczekując na auta.
9. Bieganie boso po gorącej ulicy ;3
10. Skaakanie na trampie na bosaka
(zawsze bez butów ale też bez skarpetek;3)
Było zajee. Jak ja kocham takie szaleństwa z przyjaciółką. Żegnam.
- Notesiki z - MH , Normalne x2 i Troleck
- Gazetę Monster High (jeden który mam drugi którego zabrakło) i Fineasza i Ferba.
- Mój mały sekretnik.
- Koszulka pełna obrazków Winx.
- I najlepsze : piękny materiał do szycia. Błagam. Czekajcie do jutra. Wtedy zacznę uczyć się szyć. W końcu Clara (mypasionis.blogspot.com/2013/05/clarissa.html) nie będzie po domu goła latać. Dziwnie by to wyglądało i wyszłabym na zboczoną ;3 A i dzisiaj o dwunastej byłam u kol. Tak Jagody. I za trzecim razem nie wziełam aparatu czy telefonu. Mądra ja. Jechałam do niej. Potem stres bo miała jechać do dziadka za chwilę. A potem okazało się że jadą o piątej ^^ No i najpierw skakanie na trampolinie - <333- Nie opiszę wszystkiego bo za dużo by mi to zajęło ale opiszę w punktach.
1.Trampolina.
2. Przejażdka.
3.Wspinanie się na drzewa xD
4. Kołowanie się na boisku i po "pijanemu" chodziłam z nią po oponach służących jako ławki. Niektóre były wyjęte. Jedną wyjełam z nią chociaż była przybita ;D
5. Zwiewanie.
6. Budowanie szałasu w lesie xD (jest skoczony)
7.Lody : Ja rożek ona swiderek , potem na odwrót. I tak oto razem zjadłam z nią 4 lody w 30 minut ._.
8. Jedzenie na ławeczce przed sklepem lodów i stanie przy ulicy oczekując na auta.
9. Bieganie boso po gorącej ulicy ;3
10. Skaakanie na trampie na bosaka
Było zajee. Jak ja kocham takie szaleństwa z przyjaciółką. Żegnam.
+
To wszystkie wpisy z pingera (te sensowne nie np"Trolololo" xD) ŻEBY NIE MIEEĆ ZALEGŁOSCI. Bayuu
Uzupełniam zaległe wpisy.
Wczoraj zaczęłam się zastanawiać. Przysiadłam w zimnym pokoju nad białą kartką papieru. Wzięłam ołówek do ręki, i zaczęłam rysować. Starałam się. Wypociłam. Minęła godzina.. porażka. Wzięłam się za inne rzeczy. Kończące się porażką. Poszłam spać. Weszłam na komputer. Na blogi w których każdy mnie nienawidzi. I wiem że jestem bez sensu. Moje życie to porażka.. nic więcej. Wymagam zbyt wiele? Chcę mieć chociaż jedną rzecz w której jestem dobra. W którą mogę się zaangażować. A więc siedzę i osądzam moje życie. Mama zawsze w pracy, a ja zawsze sama. Jedyne miejsce w którym mam radosc wymalowaną na twarzy to miejsce w mojej głowie, komputer i książki. Lalka patrzy na mnie złym wzrokiem. Siedzi na półce.. a ja nie mogę nic zrobić. Mam nadzieję że gdy Clara przyjedzie będzie już tylko lepiej. Najchętniej teraz bym położyła się na łóżku, umarła i przeniosła do tego lepszego życia. Moje marzenia to tylko plany które nikogo nie interesują. Jestem zła na samą siebie że żyję, jestem tu. Dziewczyna o niespełnionych marzeniach- trafne skojarzenie. Jestem zdołowana. Nie mam najmniejszej ochoty przebywać tutaj. Muszę pędzić do cioci ale co tam będę robić? Co będę robić beez komputera? To że jeszcze tu jestem jest tylko i wyłącznie zasługą Kociary<3, RainbowxD, Iwony Monster High, Angeliki i innych osób które są dla mnie cenne. Ale słabsza staję się gdy ludzie niesłusznie oceniają. Np. Lalkowy domek<3 czy Toxanne. Co ma też niby znaczyć "kiedys była fajna a teraz brak słów"? Nie zmieniłam się. Po prostu dorastam i zaczynam rozumieć rzeczy. Zawsze czułam się traktowana gorzej. Moje serce przyjęło dużo bolesnych ran a mimo wszystko jest. Nadal. Żyję w rozpaczy. Goryczy. Niczym więcej. Jestem smutna.. Jest weekend.. nie ma mnie jak Angela pocieszyć. Wy jestescie tylko tu. Daleko. Niemal nieznajomi a jednak tak bliscy. Wszystko zaczyna tracić sens. Czemu nie mogę być ładna? To już byłby dar. Jedyną osobą która jest teraz w stanie mnie pocieszyć to mój pies. Moje zwierzęta. Nie jest łatwo być tutaj. Niby taka obojętna.. ale jednak boli mnie nazywanie idiotką. Ja też mam uczucia. Skrywane bardzo głęboko- na wszelki wypadek- ale są. Nigdy nie mogłam ich wyrazić. Zawsze zostawały tam gdzie ich miejsce. Przez wiele lat pracowałam nad moim nowym "ja". I nie jestem sobą. Tu- owszem- ale nie tam. Nie chcę być znów sobą. Mam drastyczne wspomnienia z przedszkola związane z prawdziwym "ja". Teraz jestem trochę bardziej szanowana. Mam odmienny gust. I chcę wam powiedzieć że dziękuję za bycie z mną. Jedyna osoba która jest w porządku w realu to Angelika. Z nią mam wiele wspaniałych wspomnień. Z nią byłam sobą. Poza szkołą i w autobusie.. Mamy wspólne sekrety. Z nikim nie bawiłam się lepiej niż z nią. Nie oczekuję od was ciepłych słów. Przeciwnie. Oczekuję ostrego hejtu bo tylko to mi się należy. Nie wiem nawet kiedy moje życie się zrujnowało. Od dzieciństwa kolorowe nie było. Jest to sprawa osobista i wyjawię ją tylko niektórym. Czasami słucham piosenek depresyjnych i radosnych. Ale kończę już użalanie się nad sobą. Bay.
Pamiętnik Catrine i inne.
Drrogi Pamiętniku!
Dzisiaj nie było nic ciekawego. Siedziałam w domu, przed komputerem, namalowałam nieudany rysunek. Byłam u cioci ale też nie było nic ciekawego.. Ten dzień wydaje mi się kompletnym niewypałem. Nie to co dzień w którym poznałam sztukę i odkryłam swój talent, moje całe życie. Miałam 11 lat. Wstałam, ubrałam się. Żmudny początek dnia każdej nastolatki. Strasznie mi się nudziło bo miałam szlaban, a była taka piękna pogoda! Więc wzięłam mój stary blok i zaczęłam poruszać ołówkiem. Aż w końcu wyszło arcydzieło! Zaczęłam szkicować, malować! Wszystko! Było super. Miałam marzenie- chciałam spotkać się jeszcze raz z moją dawną przyjaciółką która wyjechała - Rochelle. To na pierwszym miejscu. Więc zaczęłam malować na zamówienia i zbierać pieniądze. Już pod koniec 13 miałam dobrą sumkę. I wyjechałam. Spotkałam się z nią. Była w dużo lepszym stanie, niż kiedy się z nią ostatni raz widziałam. Była zaskoczona na mój widok. Chodziła do super szkoły i miała wiele przyjaciółek! Akceptowali ją tam mimo bycia inną. Zamarzyłam o takiej szkole. Spędziłam z nią i jej przyjaciółkami wspaniały dzień. I teraz to one przyjadą tu do mnie! Nie mogę się doczekać. To już za tydzień! Muszę im wszystko pokazać, opowiedzieć. Pomoże mi w tym Rochelle. Już czuję jak super będzie. Jutro wezmę się za malowanie wielkiego obrazku dla każdej - w ramach przyjaźni. Mają przyjechać też Skelita i Jinafire o czym dowiedziałam się dzisiaj rano. Nie kojarzę tych dziewczyn.. nie było ich w Straszyceum. Tęsknię za słońcem.. mam nadzieję że wyjdzie w porę i zapewni nam piękną pogodę na meet! Zabiorę je na wieżę Efliee i pokażę najlepszy punkt widokowy. Mam z nim wiele malunków. Kilka wysłałam im sms'em. Clawdeen miała wielkie wyczucie stylu! Frankie była przemiła, Draculaura kochała Paryż, Lagoona podziwiała obrazy a Cleo była trochę nieufna ale dała się przekonać urokom mojego rodzinnego miasta. Szkoda że Clawd nie przyjedzie - ma mecz straszykówki - bo z niego niezłe ciacho! Tylko żeby Lala się o tym nie dowiedziała.. Byłaby kicha! Muszę kończyć.
Pa!!
I Opowiadanie o Chloe.
- Zaraz się spóźnisz! Szybko! - zawołała mama z dołu.
- Łatwo Ci mówić! Ty masz kilka bagaży a ja srylion! Wczoraj się przeprowadziłam tu, mam srylion walizek i pakunków! Czego ty oczekujesz? - odkrzyknęła Scai przeszukując pokój a raczej walizki w poszukiwaniu niebieskiej bluzki i krótkich spodenek.
- Dobra już! Ubierz się jak chcesz bo masz drogę do szkoły! - odparła mama. Dziewczyna przewróciła oczami i potknęła się o jedną z walizek.
"Cholera.. o znalazłam!" - szepnęła. Szybko się ubrała i wzięła torbę. Wyszła.
"Nowa szkoła.. Nowy dom.. Sup ;-; Nie no dom fajny" - mówiła sama do siebie. Wpadła na twardy tors.
- Auu..- syknęła pocierając czoło.
- Sorki. O ty to ta nowa? Hej - zagadał chłopak. Wydawał się miły.
- Hej. Jestem Scai.
- Ciekawe imię. Ja jestem Jacob:)
- Dziękuję za komplement:)
- Zaraz się spóźnię :c Do której chodzisz klasy? - zapytał ciekawy Jacob.
- Zaczekaj chwilę - powiedziała dziewczyna i wyjęła kartkę z klasą z torby - Do 8b
- Ale super! Ja też! - podeekscytował się chłopiec. Zaproponował jej że razem pójdą do klasy. Dziewczyna chętnie się zgodziła. Chłopiec nie zamilknął nawet na pół sekundy. Scai czuła się w jego towarzystwie dobrze. Ciekawa odpowiadała i dodawała swoje opinie do dialogu. W końcu doszli pod szkołę. Weszła do szatni i zmieniła buty. Ciekawa szkoły którą Jake doskonale reprezentował wyszła. Usiadła w klasie obok niskiej brunetki. Pani wywołała ją i kazała się przedstawić.
- Hej:) Jestem Scai Deerio - powiedziała machając na przywitanie. Na większosci twarzy był usmiech. Rozlegały się głosy "Super!" "Hej" i tego typu.
- Usiądź już. - ponagliła ją nauczycielka. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. Po lekcji spędzonej na nudnych skalach dziewczyna spojrzała na chłopaka obok ładnego rudzielca. Całowali się co chwila ale w chłopaku nie było cienia zakochania. Gdy spojrzał w jej stronę Scai się zmieszała i odwróciła głowę. Następną lekcją okazał się WF (wychowanie fizyczne). Miała być gra w siatkówkę. Scai kochała sport i była w tym całkiem niezła. Były dwie drużyny : Chłopak od rudzielca i Rudzielec. Chłopak o dziwo wziął dziewczynę. Rudzielcowi- Dominice nie umknęło spojrzenie na matematyce i mrużąc oczy spojrzała na chłopca i Scai. Chłopak - Brett posłał jej całusa w nadziei że dziewczyna da spokój. Brett był zadowolony z gry dziewczyny - dzięki niej wygrali z przewagą. Dziewczyna przebrała się i wyszła z szatni.
- Hej ty! - zawołała za nią Dominika. Scai przewracając oczami obróciła się na pięcie.
- Odwal się od mojego.. - zaczęła.
- Proszę Cię. Grałam w nim w siatkówkę i co w tym takiego? Sam mnie wybrał. Moja wina? Nie sądzę. - odparła odchodząc. Zdarzenie widziała cała szkoła. Każdy patrzył na nią z podziwem.
- Ale macie podjarę -,- Jezuu tak trudno się postawić? - zareagowała na durną reakcję szkoły. Poszła pod klasę polskiego.
- Ej Scai! Czekaj na mnie! - zawołał Jake.
- Co tam? - zapytała.
- Pójdziemy o szesnastej na pizzę? Przyjdę pod dom:) - zaoferował kolega.
- Dzięki Jake. Masz mój adres. - powiedziała całując chłopca w policzek. Jacob zaskoczony nagłym całusem. Scai zostawiła oszołomionego chłopca na korytarzu. Nagle poczuła zimną dłoń na ramieniu.
- Wołałem Cię. - powiedział szorstko i poważnie Brett.
- Zdajesz sobie sprawę że mogłam cię nie słyszeć bo rozmawiałam z Jake'em? - powiedziała równie zimno Scai. Chłopak otworzył lekko oczy ale ogarnął się. Nie chciał wyjsc na lalusia.
- Uniosłem się. No to masz wolny wieczór? - zapytał.
- Cholera masz dziewczynę.
- Rzucę ją dla ciebie.
- Odważnie. Ale ja jestem zajęta.
- Przez kogo? Jake'a? - zakpił Brett.
- Nie sądziłam że z ciebie taki egoista.. - odparła Scai mrużąc oczy.
- A ja że kręcisz z takim pacanem.
- Nie kręcę. Nie umiesz przyjąć odmowy?
- Umiem.
- Widać.
Cały zaciekły dialog trwał nie więcej niż dwie minuty. Dziewczyna prychnęła i odeszła stukając podeszwami glanów o wyszczotkowaną podłogę. Brett odszedł zniesmaczony. Mimo ostrej wymiany zdań zakochiwał się jeszcze bardziej. Takiej pragnął : szalonej, szczerej i.. ładnej. Ale najgorszym upokorzeniem była odmowa. Miała rację. Nie umiał przyjąć sprzeciwu.
- Stary, ale Ci dokopała! Pozwolisz? - zapytał kumpel chłopaka.
- Możesz się nie wtrącać? - odparł.
- Odbija Ci.. - szepnął Rodrick.
- Jak się nie zamkniesz to przestawię ci ten twój krzywy ryj! - zagroził.
Rod wziął plecak i smiejąc się pod nosem odszedł.
Brett postanowił przeprosić dziewczynę. Jak tylko ktokolwiek mu odmówił od razu przepraszał: wystarczało. Odszukał Scai wzrokiem. Znów rozmawiała z Jake'em. Rozmawiali i wydawało się że są dla siebie stworzeni. Chłopak podszedł do nich.
- Sorry Scai.. poniosło mnie nie powinienem był..- powiedział robiąc smutną minę.
- O jak słodko *o* Nie stać go nawet na porządne przepraszam") I czego oczekujesz? No mów. - odparła ironicznie dziewczyna. Przegięła. Chłopak nigdy by się takich słów nie spodziewał. Scai odepchnęła go i pociągnęła za sobą Jake'a żeby Brett lepiej widział przedstawienie. Mocno pocałowała chłopaka o ciemnych kasztanowych włosach.
- Dotarło że nie chcę Cię znać? -zapytała usmiechnięta Scai. Wszyscy wstrzymali oddech. Jake był zaskoczony.
- Ja przez nią zwariuję.. - wyszeptał Brett w sensie negatywnym oraz Jake w sensie.. rozanielonym. Brett nie wytrzymał.
- Wystarczająco przez ciebie cierpię!! Kocham Cię całym sercem i nie zamierzam odpusić! - wykrzyknął. Szybko podbiegł do Scai i pocałował ją tak mocno i namiętnie że Domi łzy stanęły w oku.
- Spróbuj zrobić to jeszcze raz.. - zaczęła Scai.
- Chętnie. - przerwał jej Brett całując ponownie. Wtedy wkroczył Jake.
- Zostaw ją.. Przeżywasz bo ci odmówiła? - stawał w jej obronie. Brett zmięknął. Uciekł z miejsca i wybiegł z szkoły. Scai podkusiło żeby pobiec za nim.
- Biegnij. - szepnął przyjaciel. Dziewczyna ruszyła. Po kilku minutach siedziała obok Bretta na murku niedaleko szkoły.
- Czuję cos do ciebie i Jakee'a! - powiedziała.
- Scai kocham cię bardziej niż uważasz!
- To mnie pocałuj. - Brett oniemiał słysząc te słowa. Potem oddał się pocałunkowi.
- Wróćmy. Lekcje zaraz się zaczną.. - wyszeptała dziewczyna. Boże. Ta szkoła jest cudowna. Manipulowała najlepszym chłopcem w szkole, miała chłopaka. Para zeskoczyła z murku i popędziła do szkoły. Język Polski minął na tłumaczeniu lektury. Scai szkicowała sobie bazgroły i nadal stała w miejscu w decyzji "Kto jest ważniejszy?".. Wygrywał Brett. On na chłopca. Jake nadawał się na przyjaciela. Nic więcej. Ale randki odwołać nie mogła. A w sumie z Brettem byli już w związku. Jake przysłał jej wygniecioną kartkę papieru z napisem " Chej! Mósze odwołać randke bo jade do lekaża". Scai uznała jego błędy za przeurocze. Zmieniła minę na smutną i pokiwała głową na ok. Aktorką była niesamowitą. Wiedziała że dobrze by się z nim bawiła ale następnym razem. Wyszła z klasy czekając na nowego chłopaka.
- Jestem wolna - powiedziała jak tylko zobaczyła czuprynę chłopaka. On wziął ją za rękę i pociągnął do kąta. Ale Scai odeszła. To ona wzięła chłopaka za rękę i pocałowała w kącie. Brett sytuację uznał za zabawną.
Chloe i Brett bawili się bardzo dobrze. Najpierw zjedli pizzę a później poszli do domu chłopaka.
- Hej mama. Jestem już.- powiedział zdejmując buty.
- A kto to jest? I gdzie Domi?- zapytał zdziwiony ojciec.
- Przyzwyczajaj się tato, do braku Dominiki w tym domu. Chloe jest moją nową dziewczyną. - pomógł zdjąć kurtkę dziewczynie.
- Zamierzasz zmieniać je jak chusteczki higieniczne? - wtrąciła się matka.
- Domi była na pewien czas. Chloe jest na zawsze. W moim sercu. Zresztą co za różnica? Co miała takiego Domi czego nie ma Chloe?
- Szanowanych rodziców oraz dobrego pochodzenia. - tego dziewczyna nie wytrzymała.
- Odczepcie się od moich rodziców, dobrze? Z mną może spokojnie rozmawiać i nie przeżywać każdego złamanego paznokcia.- wypaliła.
- Racja! Zostawcie ją już.
Ale Chloe biegła już ciemną, pustą ulicą. Słyszała wołania Bretta ale nie zawracała. Chłopak pobiegł za nią. Gdy ją w końcu dogonił zaczęli rozmowę przysiadając na starej ławeczce.
- Nie mam zamiaru się poddać. Ale wiem że nadal kochasz Domkę. Widzę to i proszę- nie zaprzeczaj. To prawda. Daję ci spokój. Wróć do niej i zapomnij o nas. - przemówiła w końcu. Starała się o tym zapomnieć ale to nie dawało jej spokoju.
- Ale Chloe ja cię kocham! - zapierał się chłopiec.
- Ale nie zaprzeczysz że Dominikę też.
- Nie umiem kłamać.
- Doceniam to. Ale skoro ją kochasz daj sobie z mną spokój. Brett, nie zapomnę Cię ale nie chcę cię przy sobie zatrzymywać.
Chloe odeszła. Pocałowała ostatni raz policzek Bretta i zniknęła w ciemnej uliczce. Chłopak wrócił do domu i wygarnął rodzicom to co miał do powiedzenia. Chloe kopała kamyk. Udawała niewzruszoną ale chłopak wiele dla niej znaczył. W końcu wyprostowała się i pewniejszym krokiem ruszyła w dal. Po policzku spłynęła łza którą szybko otarła. Wróciła do domu i poszła spać.
***
Rano obróciła się do słońca.
- I do szkoły. Spotkać chłopaka któremu pozwoliłam być z inną chociaż tak go kocham.. - stęknęła.
- Problem miłosny, Chloe? - zapytała mała dziewczynka.
- Kim ty...?
- To córka mojego chłopaka. Mieszka z nami! - dokończyła mama.
- Ok. Mam siostrę. Jest okey. Ale teraz wyłaź mi poczwaro z pokoju! - syknęła. Pięciolatka wybiegła. "Łatwo poszło" - zastanowiła się Ubrała się w czarne obcisłe jeansy, czerwoną bokserkę, naniosła trochę błyszczyka i była gotowa.
- Ej Chlo tylko błyszczyk? I rozczesanie włosów i to wystarcza do takiej pięknej twarzy? - podlizywała się mała Emilka.
- Nazywam się Chloe. To sobie zapamiętaj. I dziękuję słodka lizusko. - udawała słodką Chloe. Przewróciła oczami i usiadła przy stole.
- Hej. Jestem Piotr. Będę z wami teraz mieszkał. - przemówił przy stole chłopak mamy.
- Suuper - powiedziała córka, nie przerywając jedzenia.
- Chloe, tak? Dla mnie i dla twojej mamy to ważne wydarzenie więc okaż trochę entuzjazmu!
- Juhuu mama ma nowego facia który przerwał moje radosne bycie jedynaczką!- powiedziała sarkastycznie Chloe. Wyszła z domu i ruszyła do szkoły. Omijała domy i zastanawiała się kiedy spotka Jake. Od pewnego czasu nazywała go poprostu Joe. Spotykali się zawsze w drodze do szkoły. I tym razem jej nie zawiódł.
- Hej Joe! - zawołała gdy tylko go zauważyła.
- Chloe! Hej. Przepraszam za to wczorajsze.. może dzisiaj skoczymy do mnie? - zapytał.
- Dobry pomysł.
Całą drogę rozmawiali o temacie z przyrody. W szkole pierwszą lekcją miał być język polski.
- Dzisiaj zajmiemy się opowiadaniami! - oznajmiła mrs. Lidkowska. Chloe bardzo temat się spodobał. Gdy nadszedł czas na "napiszcie swoje opowiadania!" dziewczyna była bardzo zadowolona. Gdy zbliżał się koniec lekcji spojrzała na Bretta. Miział się już z Dominiką bez żadnych skrupułów.
- Może trochę intymniej? - sarkastycznie zaproponowała.
- A może nie?
- A jest lekcja.
- I?
- Proszę Pani! Oni nie uważają.
- Małpa.
- Idiotka.
Domi dostała tylko upomnienie. A szkoda - była z niej naprawdę wredna małpa. Po lekcji (zadane dwa gówniane zadania) Brett podszedł do Chloe.
- Masz wąty! Sama..
- Ja jej nie lubię. Nie mam wątów po prostu sądziłam że jestem warta choć trochę a ty jak gdyby nigdy nic się z nią miziasz. Mogę tak samo. Patrz. - powiedziała całując ponownie Joe.
- Nic już dla mnie nie znaczysz. - wycedził.
- Cieszę się. - odparła.
Joe poszedł za nią gdy odeszła.
- W porządku?- zapytał.
- A co ma być w porządku, Joe? To wyglądało jakby mnie kochał. A teraz takie scenki odwala.
- Nikt go nie zrozumie. Daj sobie z tym pajacem spokój Chloe.
- Ty mnie chyba nie znasz! Będę walczyć dopóki nie osiągnę..
- Czego?
- Szacunku chociażby! - zakończyła dyskusję. Język angielski mieli wolny. Omawiali zbliżający się koniec roku szkolnego. Był dokładnie po tym weekendzie w poniedziałek. Juhuu jest piątek! Na wychowanie fizyczne poszła. Nie biegła bo po co?
- Ej Chloe! Chodź! - zawołał ją Brett.
- Czego ty krętarzu znowu od mnie chcesz? - była tak obojętna że Brett miał wątpliwą minę.
- Przepraszam.. byłem głupi.
- Powtórzę: Jakie to słodkie! Sarkazm kochanie. Nie każde przeprosiny da się słońce przyjąć.
- Zależy mi na tobie.
- Znam to na pamięć. "Nic już dla mnie nie znaczysz" nie pamiętasz?
Chłopak pochylił się nad dziewczyną i zbliżył usta.
- O nie chłopczyku. Nie dam się już. - powiedziała solidnie kopiąc w nogę. Joe zauważył że Brett znów się do niej dowala.
- Nie manipuluj nią. Ona się nie da. Chyba sam już to wiesz. Ja jestem z nią. Jest osobą która zasługuje na szacunek. - zaaoponował.
- Odwal się od mnie.
- Jak będę miał ochotę.
- Ja mam Domi. A ty? Nikogo.
- Chloee.
- Mhm jasne. Udowodnji! Ona tobą pomiata. Chce mnie tylko zranić.
- Chloe on nie wierzy że z tobą chodzę. - zawołał dziewczynę Joe. Dziewczyna w odpowiedzi pocałowała go i odeszła.
-To nie było szczere. - zapierał się Brett.
- Wmawiaj sobie i leć do tej swojej wypindrowanej damulki.- zakpił Joe.
Chloe podeszła do chłopaków i zabrała Joe'ego.
- Chloe w porządku? - zapytał chłopak.
- Nie Joe. Nie.
- Zła odpowiedź. Co jest?
- Uciekam z domu. W moim domu mnie nie szanują. Mogę u ciebie zamieszkać?
- Okey.. ale na pewno?
- Tak. Chodź na dwór. Posłuchamy rapu.
Wyszli poza szkołę. Chloe wyjęła telefon. "Może SBS? Puszczę "Była chłodna" - powiedziała. Joe wzruszył ramionami.
- Siadaj..- powiedziała posuwając się. Siedzieli na murku za szkołą.
- Chyba się lekcja zaczęła..
- I?
- Nie chcę sobie narobić problemów. - chłopak odszedł. Chloe się na nim zawiodła. Ale została na miejscu. Postanowiła zerwać z szkołą. Będzie przychodziła tylko do Joe. Siedziała sama,kołysząc się w rytm muzyki. Za rogu wyszedł najmniej porządany w tym momencie chłopak. Brett.
- Ty też się zrywasz?- zaczął.
- Może i tak.- odpowiedziała.
- Wiesz, chciałbym cię naprawdę przeprosić. Zerwałem z nią ostatecznie.. a ciebie nigdy już nie zawiodę i nie pozwolę na nic co miało by nas związek zniszczyć.
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Niech Ci będzie.
I wtedy nadszedł moment na pocałunek. Był szczery..
- South Blunt System? - zapytał Brett spoglądając na telefon.
- Tak. Słuchasz? - zapytała z nadzieją Chloe.
- Jasne! Była chłodna tak?
- Tak.
Rozmawiali o swoich przeżyciach z rapem.
- Zamieszkasz z Joe?
- Nie wiem..
- Możesz z mną?
- Ok!
Mieli wspólne zainteresowania. Chloe polubiła Bretta. Brett zapatrzył się w piwne oczy dziewczyny. Ona zainteresowała się kosmykiem włosów opadających na jego twarz. On przerwał ciszę.
- Idziemy do parku?
- Okey. Tylko żeby sprzątaczki nas nie zauważyły wyjdźmy przez mur.- zaproponowała Chloe.
Chloe i Brett przeszli przez murek. Skierowali się w stronę lasu. Usiedli pod mostem.
- Takie życie to porażka.. pod mostem..- zauważył Brett.
- Racja. Wagarowanie chyba nie jest dobre. Dzisiaj się już nie opłaca wracać.. A co powiesz na Anglię? - zasugerowała Chloe.
- No.. w sumie, nowy kraj nowe życie. Ale co z rodziną? I pieniędzmi?
- O pieniądze się nie masz. Mam w zanadrzu dobrą sumę. Nie wiem co zrobić z rodziną. Może udać że.. stało się cos złego? - w oku dziewczyny pojawił się błysk.
- Dobrze, ale obiecaj że wrócimy do nich jak tylko zakończmy studia i się w tym wszystkim odnajdziemy.
- Obiecuję.
Dziewczyna położyła się na piersi chłopaka. Zapadła cisza. Słychać było bicia ich serc i szum rzeki. Gdy zaczęło się robić ciemno para wróciła do domu. Pożgnała się bardzo czule. Gdy Chloe weszła, poszła na górę i wzięła pieniądze z skarbonki.
- Masz szlaban, Chloe! - burknęła mama od niechcenia. - Nie sądziłam że tu też będziesz rozrabiać. Sądziłam że przeprowadzka dobrze Ci zrobi.
- Marz sobie. Póki możesz.. - wymamrotała pod nosem córka.
Dziewczyna zaczęła się pakować. O północy miał po nią przyjechać Brett. Chloe nie miała dużo roboty - nie rozpakowała się jeszcze z tamtej przeprowadzki.. Spojrzała na zegarek. Była dziewiąta. Chloe ułożyła się na łóżku i czekała na klakson. Przymknęła oczy.. W końcu usłyszała dźwięk. Wyrzuciła walizki przez okno. Chłopak załadował je do bagażnika. Dziewczyna zeszła po naszykowanej drabinie. Uciekli. Jechali całą noc.
Byli już prawie na miejscu. Chloe ciągle wpatrywała się w szybę.
- Jeszcze tylko kawałek. - powiedział Brett.
- Nie możemy jechać szybciej?
- Niezbyt.
Chloe spowrotem odwróciła wzrok. Patrzyła na mijające ich samochody, krople deszczu spływające po szybach i krajobrazy Anglii. W końcu dojechali. Brett wysiadł, wziął parasolkę i otworzył drzwi dziewczynie. Wyjął klucze z kieszeni kurtki i otworzył drzwi od pojedyńczego mieszkania.
- To nasz nowy dom? - spytała Chloe.
- Tak. Podoba Ci się? -
- I to jak! To niemal willa..
Dziewczyna rozglądała się po ogromnym mieszkaniu. Umeblowanie było w porządku. Reszta też.
Dzisiaj nie było nic ciekawego. Siedziałam w domu, przed komputerem, namalowałam nieudany rysunek. Byłam u cioci ale też nie było nic ciekawego.. Ten dzień wydaje mi się kompletnym niewypałem. Nie to co dzień w którym poznałam sztukę i odkryłam swój talent, moje całe życie. Miałam 11 lat. Wstałam, ubrałam się. Żmudny początek dnia każdej nastolatki. Strasznie mi się nudziło bo miałam szlaban, a była taka piękna pogoda! Więc wzięłam mój stary blok i zaczęłam poruszać ołówkiem. Aż w końcu wyszło arcydzieło! Zaczęłam szkicować, malować! Wszystko! Było super. Miałam marzenie- chciałam spotkać się jeszcze raz z moją dawną przyjaciółką która wyjechała - Rochelle. To na pierwszym miejscu. Więc zaczęłam malować na zamówienia i zbierać pieniądze. Już pod koniec 13 miałam dobrą sumkę. I wyjechałam. Spotkałam się z nią. Była w dużo lepszym stanie, niż kiedy się z nią ostatni raz widziałam. Była zaskoczona na mój widok. Chodziła do super szkoły i miała wiele przyjaciółek! Akceptowali ją tam mimo bycia inną. Zamarzyłam o takiej szkole. Spędziłam z nią i jej przyjaciółkami wspaniały dzień. I teraz to one przyjadą tu do mnie! Nie mogę się doczekać. To już za tydzień! Muszę im wszystko pokazać, opowiedzieć. Pomoże mi w tym Rochelle. Już czuję jak super będzie. Jutro wezmę się za malowanie wielkiego obrazku dla każdej - w ramach przyjaźni. Mają przyjechać też Skelita i Jinafire o czym dowiedziałam się dzisiaj rano. Nie kojarzę tych dziewczyn.. nie było ich w Straszyceum. Tęsknię za słońcem.. mam nadzieję że wyjdzie w porę i zapewni nam piękną pogodę na meet! Zabiorę je na wieżę Efliee i pokażę najlepszy punkt widokowy. Mam z nim wiele malunków. Kilka wysłałam im sms'em. Clawdeen miała wielkie wyczucie stylu! Frankie była przemiła, Draculaura kochała Paryż, Lagoona podziwiała obrazy a Cleo była trochę nieufna ale dała się przekonać urokom mojego rodzinnego miasta. Szkoda że Clawd nie przyjedzie - ma mecz straszykówki - bo z niego niezłe ciacho! Tylko żeby Lala się o tym nie dowiedziała.. Byłaby kicha! Muszę kończyć.
Pa!!
I Opowiadanie o Chloe.
- Zaraz się spóźnisz! Szybko! - zawołała mama z dołu.
- Łatwo Ci mówić! Ty masz kilka bagaży a ja srylion! Wczoraj się przeprowadziłam tu, mam srylion walizek i pakunków! Czego ty oczekujesz? - odkrzyknęła Scai przeszukując pokój a raczej walizki w poszukiwaniu niebieskiej bluzki i krótkich spodenek.
- Dobra już! Ubierz się jak chcesz bo masz drogę do szkoły! - odparła mama. Dziewczyna przewróciła oczami i potknęła się o jedną z walizek.
"Cholera.. o znalazłam!" - szepnęła. Szybko się ubrała i wzięła torbę. Wyszła.
"Nowa szkoła.. Nowy dom.. Sup ;-; Nie no dom fajny" - mówiła sama do siebie. Wpadła na twardy tors.
- Auu..- syknęła pocierając czoło.
- Sorki. O ty to ta nowa? Hej - zagadał chłopak. Wydawał się miły.
- Hej. Jestem Scai.
- Ciekawe imię. Ja jestem Jacob:)
- Dziękuję za komplement:)
- Zaraz się spóźnię :c Do której chodzisz klasy? - zapytał ciekawy Jacob.
- Zaczekaj chwilę - powiedziała dziewczyna i wyjęła kartkę z klasą z torby - Do 8b
- Ale super! Ja też! - podeekscytował się chłopiec. Zaproponował jej że razem pójdą do klasy. Dziewczyna chętnie się zgodziła. Chłopiec nie zamilknął nawet na pół sekundy. Scai czuła się w jego towarzystwie dobrze. Ciekawa odpowiadała i dodawała swoje opinie do dialogu. W końcu doszli pod szkołę. Weszła do szatni i zmieniła buty. Ciekawa szkoły którą Jake doskonale reprezentował wyszła. Usiadła w klasie obok niskiej brunetki. Pani wywołała ją i kazała się przedstawić.
- Hej:) Jestem Scai Deerio - powiedziała machając na przywitanie. Na większosci twarzy był usmiech. Rozlegały się głosy "Super!" "Hej" i tego typu.
- Usiądź już. - ponagliła ją nauczycielka. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. Po lekcji spędzonej na nudnych skalach dziewczyna spojrzała na chłopaka obok ładnego rudzielca. Całowali się co chwila ale w chłopaku nie było cienia zakochania. Gdy spojrzał w jej stronę Scai się zmieszała i odwróciła głowę. Następną lekcją okazał się WF (wychowanie fizyczne). Miała być gra w siatkówkę. Scai kochała sport i była w tym całkiem niezła. Były dwie drużyny : Chłopak od rudzielca i Rudzielec. Chłopak o dziwo wziął dziewczynę. Rudzielcowi- Dominice nie umknęło spojrzenie na matematyce i mrużąc oczy spojrzała na chłopca i Scai. Chłopak - Brett posłał jej całusa w nadziei że dziewczyna da spokój. Brett był zadowolony z gry dziewczyny - dzięki niej wygrali z przewagą. Dziewczyna przebrała się i wyszła z szatni.
- Hej ty! - zawołała za nią Dominika. Scai przewracając oczami obróciła się na pięcie.
- Odwal się od mojego.. - zaczęła.
- Proszę Cię. Grałam w nim w siatkówkę i co w tym takiego? Sam mnie wybrał. Moja wina? Nie sądzę. - odparła odchodząc. Zdarzenie widziała cała szkoła. Każdy patrzył na nią z podziwem.
- Ale macie podjarę -,- Jezuu tak trudno się postawić? - zareagowała na durną reakcję szkoły. Poszła pod klasę polskiego.
- Ej Scai! Czekaj na mnie! - zawołał Jake.
- Co tam? - zapytała.
- Pójdziemy o szesnastej na pizzę? Przyjdę pod dom:) - zaoferował kolega.
- Dzięki Jake. Masz mój adres. - powiedziała całując chłopca w policzek. Jacob zaskoczony nagłym całusem. Scai zostawiła oszołomionego chłopca na korytarzu. Nagle poczuła zimną dłoń na ramieniu.
- Wołałem Cię. - powiedział szorstko i poważnie Brett.
- Zdajesz sobie sprawę że mogłam cię nie słyszeć bo rozmawiałam z Jake'em? - powiedziała równie zimno Scai. Chłopak otworzył lekko oczy ale ogarnął się. Nie chciał wyjsc na lalusia.
- Uniosłem się. No to masz wolny wieczór? - zapytał.
- Cholera masz dziewczynę.
- Rzucę ją dla ciebie.
- Odważnie. Ale ja jestem zajęta.
- Przez kogo? Jake'a? - zakpił Brett.
- Nie sądziłam że z ciebie taki egoista.. - odparła Scai mrużąc oczy.
- A ja że kręcisz z takim pacanem.
- Nie kręcę. Nie umiesz przyjąć odmowy?
- Umiem.
- Widać.
Cały zaciekły dialog trwał nie więcej niż dwie minuty. Dziewczyna prychnęła i odeszła stukając podeszwami glanów o wyszczotkowaną podłogę. Brett odszedł zniesmaczony. Mimo ostrej wymiany zdań zakochiwał się jeszcze bardziej. Takiej pragnął : szalonej, szczerej i.. ładnej. Ale najgorszym upokorzeniem była odmowa. Miała rację. Nie umiał przyjąć sprzeciwu.
- Stary, ale Ci dokopała! Pozwolisz? - zapytał kumpel chłopaka.
- Możesz się nie wtrącać? - odparł.
- Odbija Ci.. - szepnął Rodrick.
- Jak się nie zamkniesz to przestawię ci ten twój krzywy ryj! - zagroził.
Rod wziął plecak i smiejąc się pod nosem odszedł.
Brett postanowił przeprosić dziewczynę. Jak tylko ktokolwiek mu odmówił od razu przepraszał: wystarczało. Odszukał Scai wzrokiem. Znów rozmawiała z Jake'em. Rozmawiali i wydawało się że są dla siebie stworzeni. Chłopak podszedł do nich.
- Sorry Scai.. poniosło mnie nie powinienem był..- powiedział robiąc smutną minę.
- O jak słodko *o* Nie stać go nawet na porządne przepraszam") I czego oczekujesz? No mów. - odparła ironicznie dziewczyna. Przegięła. Chłopak nigdy by się takich słów nie spodziewał. Scai odepchnęła go i pociągnęła za sobą Jake'a żeby Brett lepiej widział przedstawienie. Mocno pocałowała chłopaka o ciemnych kasztanowych włosach.
- Dotarło że nie chcę Cię znać? -zapytała usmiechnięta Scai. Wszyscy wstrzymali oddech. Jake był zaskoczony.
- Ja przez nią zwariuję.. - wyszeptał Brett w sensie negatywnym oraz Jake w sensie.. rozanielonym. Brett nie wytrzymał.
- Wystarczająco przez ciebie cierpię!! Kocham Cię całym sercem i nie zamierzam odpusić! - wykrzyknął. Szybko podbiegł do Scai i pocałował ją tak mocno i namiętnie że Domi łzy stanęły w oku.
- Spróbuj zrobić to jeszcze raz.. - zaczęła Scai.
- Chętnie. - przerwał jej Brett całując ponownie. Wtedy wkroczył Jake.
- Zostaw ją.. Przeżywasz bo ci odmówiła? - stawał w jej obronie. Brett zmięknął. Uciekł z miejsca i wybiegł z szkoły. Scai podkusiło żeby pobiec za nim.
- Biegnij. - szepnął przyjaciel. Dziewczyna ruszyła. Po kilku minutach siedziała obok Bretta na murku niedaleko szkoły.
- Czuję cos do ciebie i Jakee'a! - powiedziała.
- Scai kocham cię bardziej niż uważasz!
- To mnie pocałuj. - Brett oniemiał słysząc te słowa. Potem oddał się pocałunkowi.
- Wróćmy. Lekcje zaraz się zaczną.. - wyszeptała dziewczyna. Boże. Ta szkoła jest cudowna. Manipulowała najlepszym chłopcem w szkole, miała chłopaka. Para zeskoczyła z murku i popędziła do szkoły. Język Polski minął na tłumaczeniu lektury. Scai szkicowała sobie bazgroły i nadal stała w miejscu w decyzji "Kto jest ważniejszy?".. Wygrywał Brett. On na chłopca. Jake nadawał się na przyjaciela. Nic więcej. Ale randki odwołać nie mogła. A w sumie z Brettem byli już w związku. Jake przysłał jej wygniecioną kartkę papieru z napisem " Chej! Mósze odwołać randke bo jade do lekaża". Scai uznała jego błędy za przeurocze. Zmieniła minę na smutną i pokiwała głową na ok. Aktorką była niesamowitą. Wiedziała że dobrze by się z nim bawiła ale następnym razem. Wyszła z klasy czekając na nowego chłopaka.
- Jestem wolna - powiedziała jak tylko zobaczyła czuprynę chłopaka. On wziął ją za rękę i pociągnął do kąta. Ale Scai odeszła. To ona wzięła chłopaka za rękę i pocałowała w kącie. Brett sytuację uznał za zabawną.
Chloe i Brett bawili się bardzo dobrze. Najpierw zjedli pizzę a później poszli do domu chłopaka.
- Hej mama. Jestem już.- powiedział zdejmując buty.
- A kto to jest? I gdzie Domi?- zapytał zdziwiony ojciec.
- Przyzwyczajaj się tato, do braku Dominiki w tym domu. Chloe jest moją nową dziewczyną. - pomógł zdjąć kurtkę dziewczynie.
- Zamierzasz zmieniać je jak chusteczki higieniczne? - wtrąciła się matka.
- Domi była na pewien czas. Chloe jest na zawsze. W moim sercu. Zresztą co za różnica? Co miała takiego Domi czego nie ma Chloe?
- Szanowanych rodziców oraz dobrego pochodzenia. - tego dziewczyna nie wytrzymała.
- Odczepcie się od moich rodziców, dobrze? Z mną może spokojnie rozmawiać i nie przeżywać każdego złamanego paznokcia.- wypaliła.
- Racja! Zostawcie ją już.
Ale Chloe biegła już ciemną, pustą ulicą. Słyszała wołania Bretta ale nie zawracała. Chłopak pobiegł za nią. Gdy ją w końcu dogonił zaczęli rozmowę przysiadając na starej ławeczce.
- Nie mam zamiaru się poddać. Ale wiem że nadal kochasz Domkę. Widzę to i proszę- nie zaprzeczaj. To prawda. Daję ci spokój. Wróć do niej i zapomnij o nas. - przemówiła w końcu. Starała się o tym zapomnieć ale to nie dawało jej spokoju.
- Ale Chloe ja cię kocham! - zapierał się chłopiec.
- Ale nie zaprzeczysz że Dominikę też.
- Nie umiem kłamać.
- Doceniam to. Ale skoro ją kochasz daj sobie z mną spokój. Brett, nie zapomnę Cię ale nie chcę cię przy sobie zatrzymywać.
Chloe odeszła. Pocałowała ostatni raz policzek Bretta i zniknęła w ciemnej uliczce. Chłopak wrócił do domu i wygarnął rodzicom to co miał do powiedzenia. Chloe kopała kamyk. Udawała niewzruszoną ale chłopak wiele dla niej znaczył. W końcu wyprostowała się i pewniejszym krokiem ruszyła w dal. Po policzku spłynęła łza którą szybko otarła. Wróciła do domu i poszła spać.
***
Rano obróciła się do słońca.
- I do szkoły. Spotkać chłopaka któremu pozwoliłam być z inną chociaż tak go kocham.. - stęknęła.
- Problem miłosny, Chloe? - zapytała mała dziewczynka.
- Kim ty...?
- To córka mojego chłopaka. Mieszka z nami! - dokończyła mama.
- Ok. Mam siostrę. Jest okey. Ale teraz wyłaź mi poczwaro z pokoju! - syknęła. Pięciolatka wybiegła. "Łatwo poszło" - zastanowiła się Ubrała się w czarne obcisłe jeansy, czerwoną bokserkę, naniosła trochę błyszczyka i była gotowa.
- Ej Chlo tylko błyszczyk? I rozczesanie włosów i to wystarcza do takiej pięknej twarzy? - podlizywała się mała Emilka.
- Nazywam się Chloe. To sobie zapamiętaj. I dziękuję słodka lizusko. - udawała słodką Chloe. Przewróciła oczami i usiadła przy stole.
- Hej. Jestem Piotr. Będę z wami teraz mieszkał. - przemówił przy stole chłopak mamy.
- Suuper - powiedziała córka, nie przerywając jedzenia.
- Chloe, tak? Dla mnie i dla twojej mamy to ważne wydarzenie więc okaż trochę entuzjazmu!
- Juhuu mama ma nowego facia który przerwał moje radosne bycie jedynaczką!- powiedziała sarkastycznie Chloe. Wyszła z domu i ruszyła do szkoły. Omijała domy i zastanawiała się kiedy spotka Jake. Od pewnego czasu nazywała go poprostu Joe. Spotykali się zawsze w drodze do szkoły. I tym razem jej nie zawiódł.
- Hej Joe! - zawołała gdy tylko go zauważyła.
- Chloe! Hej. Przepraszam za to wczorajsze.. może dzisiaj skoczymy do mnie? - zapytał.
- Dobry pomysł.
Całą drogę rozmawiali o temacie z przyrody. W szkole pierwszą lekcją miał być język polski.
- Dzisiaj zajmiemy się opowiadaniami! - oznajmiła mrs. Lidkowska. Chloe bardzo temat się spodobał. Gdy nadszedł czas na "napiszcie swoje opowiadania!" dziewczyna była bardzo zadowolona. Gdy zbliżał się koniec lekcji spojrzała na Bretta. Miział się już z Dominiką bez żadnych skrupułów.
- Może trochę intymniej? - sarkastycznie zaproponowała.
- A może nie?
- A jest lekcja.
- I?
- Proszę Pani! Oni nie uważają.
- Małpa.
- Idiotka.
Domi dostała tylko upomnienie. A szkoda - była z niej naprawdę wredna małpa. Po lekcji (zadane dwa gówniane zadania) Brett podszedł do Chloe.
- Masz wąty! Sama..
- Ja jej nie lubię. Nie mam wątów po prostu sądziłam że jestem warta choć trochę a ty jak gdyby nigdy nic się z nią miziasz. Mogę tak samo. Patrz. - powiedziała całując ponownie Joe.
- Nic już dla mnie nie znaczysz. - wycedził.
- Cieszę się. - odparła.
Joe poszedł za nią gdy odeszła.
- W porządku?- zapytał.
- A co ma być w porządku, Joe? To wyglądało jakby mnie kochał. A teraz takie scenki odwala.
- Nikt go nie zrozumie. Daj sobie z tym pajacem spokój Chloe.
- Ty mnie chyba nie znasz! Będę walczyć dopóki nie osiągnę..
- Czego?
- Szacunku chociażby! - zakończyła dyskusję. Język angielski mieli wolny. Omawiali zbliżający się koniec roku szkolnego. Był dokładnie po tym weekendzie w poniedziałek. Juhuu jest piątek! Na wychowanie fizyczne poszła. Nie biegła bo po co?
- Ej Chloe! Chodź! - zawołał ją Brett.
- Czego ty krętarzu znowu od mnie chcesz? - była tak obojętna że Brett miał wątpliwą minę.
- Przepraszam.. byłem głupi.
- Powtórzę: Jakie to słodkie! Sarkazm kochanie. Nie każde przeprosiny da się słońce przyjąć.
- Zależy mi na tobie.
- Znam to na pamięć. "Nic już dla mnie nie znaczysz" nie pamiętasz?
Chłopak pochylił się nad dziewczyną i zbliżył usta.
- O nie chłopczyku. Nie dam się już. - powiedziała solidnie kopiąc w nogę. Joe zauważył że Brett znów się do niej dowala.
- Nie manipuluj nią. Ona się nie da. Chyba sam już to wiesz. Ja jestem z nią. Jest osobą która zasługuje na szacunek. - zaaoponował.
- Odwal się od mnie.
- Jak będę miał ochotę.
- Ja mam Domi. A ty? Nikogo.
- Chloee.
- Mhm jasne. Udowodnji! Ona tobą pomiata. Chce mnie tylko zranić.
- Chloe on nie wierzy że z tobą chodzę. - zawołał dziewczynę Joe. Dziewczyna w odpowiedzi pocałowała go i odeszła.
-To nie było szczere. - zapierał się Brett.
- Wmawiaj sobie i leć do tej swojej wypindrowanej damulki.- zakpił Joe.
Chloe podeszła do chłopaków i zabrała Joe'ego.
- Chloe w porządku? - zapytał chłopak.
- Nie Joe. Nie.
- Zła odpowiedź. Co jest?
- Uciekam z domu. W moim domu mnie nie szanują. Mogę u ciebie zamieszkać?
- Okey.. ale na pewno?
- Tak. Chodź na dwór. Posłuchamy rapu.
Wyszli poza szkołę. Chloe wyjęła telefon. "Może SBS? Puszczę "Była chłodna" - powiedziała. Joe wzruszył ramionami.
- Siadaj..- powiedziała posuwając się. Siedzieli na murku za szkołą.
- Chyba się lekcja zaczęła..
- I?
- Nie chcę sobie narobić problemów. - chłopak odszedł. Chloe się na nim zawiodła. Ale została na miejscu. Postanowiła zerwać z szkołą. Będzie przychodziła tylko do Joe. Siedziała sama,kołysząc się w rytm muzyki. Za rogu wyszedł najmniej porządany w tym momencie chłopak. Brett.
- Ty też się zrywasz?- zaczął.
- Może i tak.- odpowiedziała.
- Wiesz, chciałbym cię naprawdę przeprosić. Zerwałem z nią ostatecznie.. a ciebie nigdy już nie zawiodę i nie pozwolę na nic co miało by nas związek zniszczyć.
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Niech Ci będzie.
I wtedy nadszedł moment na pocałunek. Był szczery..
- South Blunt System? - zapytał Brett spoglądając na telefon.
- Tak. Słuchasz? - zapytała z nadzieją Chloe.
- Jasne! Była chłodna tak?
- Tak.
Rozmawiali o swoich przeżyciach z rapem.
- Zamieszkasz z Joe?
- Nie wiem..
- Możesz z mną?
- Ok!
Mieli wspólne zainteresowania. Chloe polubiła Bretta. Brett zapatrzył się w piwne oczy dziewczyny. Ona zainteresowała się kosmykiem włosów opadających na jego twarz. On przerwał ciszę.
- Idziemy do parku?
- Okey. Tylko żeby sprzątaczki nas nie zauważyły wyjdźmy przez mur.- zaproponowała Chloe.
Chloe i Brett przeszli przez murek. Skierowali się w stronę lasu. Usiedli pod mostem.
- Takie życie to porażka.. pod mostem..- zauważył Brett.
- Racja. Wagarowanie chyba nie jest dobre. Dzisiaj się już nie opłaca wracać.. A co powiesz na Anglię? - zasugerowała Chloe.
- No.. w sumie, nowy kraj nowe życie. Ale co z rodziną? I pieniędzmi?
- O pieniądze się nie masz. Mam w zanadrzu dobrą sumę. Nie wiem co zrobić z rodziną. Może udać że.. stało się cos złego? - w oku dziewczyny pojawił się błysk.
- Dobrze, ale obiecaj że wrócimy do nich jak tylko zakończmy studia i się w tym wszystkim odnajdziemy.
- Obiecuję.
Dziewczyna położyła się na piersi chłopaka. Zapadła cisza. Słychać było bicia ich serc i szum rzeki. Gdy zaczęło się robić ciemno para wróciła do domu. Pożgnała się bardzo czule. Gdy Chloe weszła, poszła na górę i wzięła pieniądze z skarbonki.
- Masz szlaban, Chloe! - burknęła mama od niechcenia. - Nie sądziłam że tu też będziesz rozrabiać. Sądziłam że przeprowadzka dobrze Ci zrobi.
- Marz sobie. Póki możesz.. - wymamrotała pod nosem córka.
Dziewczyna zaczęła się pakować. O północy miał po nią przyjechać Brett. Chloe nie miała dużo roboty - nie rozpakowała się jeszcze z tamtej przeprowadzki.. Spojrzała na zegarek. Była dziewiąta. Chloe ułożyła się na łóżku i czekała na klakson. Przymknęła oczy.. W końcu usłyszała dźwięk. Wyrzuciła walizki przez okno. Chłopak załadował je do bagażnika. Dziewczyna zeszła po naszykowanej drabinie. Uciekli. Jechali całą noc.
Byli już prawie na miejscu. Chloe ciągle wpatrywała się w szybę.
- Jeszcze tylko kawałek. - powiedział Brett.
- Nie możemy jechać szybciej?
- Niezbyt.
Chloe spowrotem odwróciła wzrok. Patrzyła na mijające ich samochody, krople deszczu spływające po szybach i krajobrazy Anglii. W końcu dojechali. Brett wysiadł, wziął parasolkę i otworzył drzwi dziewczynie. Wyjął klucze z kieszeni kurtki i otworzył drzwi od pojedyńczego mieszkania.
- To nasz nowy dom? - spytała Chloe.
- Tak. Podoba Ci się? -
- I to jak! To niemal willa..
Dziewczyna rozglądała się po ogromnym mieszkaniu. Umeblowanie było w porządku. Reszta też.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

